Współczesna medycyna coraz częściej mierzy się nie z pojedynczymi chorobami, lecz z całymi zespołami wzajemnie powiązanych schorzeń. Jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych ostatnich lat jest zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny (CRM), obejmujący współistnienie chorób układu krążenia, nerek oraz zaburzeń metabolicznych. Skala tego zjawiska systematycznie rośnie, a jego konsekwencje obejmują zarówno zdrowie pacjentów, jak i stabilność systemów ochrony zdrowia.
CRM nie jest prostą sumą chorób. To mechanizm wzajemnie napędzających się procesów patologicznych, które – nieleczone odpowiednio wcześnie – prowadzą do szybkiej progresji niewydolności narządowej i skrócenia życia.
Błędne koło serca, nerek i metabolizmu
Patofizjologia zespołu CRM opiera się na ścisłych zależnościach pomiędzy gospodarką metaboliczną, funkcją serca i wydolnością nerek. Jak wyjaśnia Karolina Kędzierska-Kapuza, kierownik Centrum Diabetologii PIM MSWiA w Warszawie:
„Cukrzyca, będąca chorobą metaboliczną, powoduje szereg zaburzeń, które doprowadzają m.in. do nasilenia miażdżycy i uszkodzenia serca. Chore serce, często niewydolne, doprowadza do uszkodzenia nerek. Nerki gorzej pracując, gorzej filtrując toksyny z organizmu, przyczyniają się do wzrostu ciśnienia tętniczego, co wtórnie obciąża mięsień sercowy i powoduje zamknięcie tego błędnego koła”.
To właśnie ta sekwencja sprawia, że leczenie jednego elementu bez uwzględnienia pozostałych często okazuje się nieskuteczne.
CRM jako odrębna jednostka chorobowa
Przełomowym momentem było ujednolicenie definicji zespołu CRM podczas Kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego w 2023 roku. Od tego czasu CRM funkcjonuje jako jasno określona jednostka kliniczna, obejmująca współwystępowanie chorób serca, nerek i zaburzeń metabolicznych – takich jak cukrzyca, otyłość czy miażdżyca.
Skala problemu w Polsce jest ogromna, na co zwraca uwagę Anna Jeznach-Steinhagen z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego:
„W Polsce ok. 18 mln osób ma nadwagą i chorobę otyłościową, ok. 11 mln – stan przedcukrzycowy, ponad 3 mln ma cukrzycę, od 4,5 do 4,7 mln – przewlekłą chorobę nerek, ok. 1,4 mln choruje na niewydolność serca. Wszystkie te schorzenia, zaburzenia stanowią ryzyko CRM”.
Te dane pokazują, że CRM nie dotyczy wąskiej grupy pacjentów, lecz znaczącej części społeczeństwa.
Profilaktyka i wczesna diagnostyka – najsłabsze ogniwo systemu
Eksperci podkreślają, że zespołowi CRM można w dużej mierze zapobiegać. Kluczowe znaczenie ma wczesne wykrywanie zaburzeń, zwłaszcza przewlekłej choroby nerek, która przez długi czas przebiega bezobjawowo. Tymczasem aż 80 proc. pacjentów nie ma wykonywanej pełnej diagnostyki nefrologicznej.
„Im wcześniej zastosujemy nefroprotekcję, tym większa korzyść dla pacjenta” – podkreśla dr hab. Kędzierska-Kapuza.
Podstawą są dwa proste badania: oznaczenie eGFR oraz wskaźnika albumina/kreatynina (UACR). Jak przypomina ekspertka, wykonywanie ich raz w roku u pacjentów z cukrzycą, nadciśnieniem, otyłością czy zaburzeniami lipidowymi jest rekomendowane przez wytyczne, ale w praktyce wciąż rzadko realizowane.
Rola podstawowej opieki zdrowotnej
W ostatnich latach POZ otrzymała narzędzia umożliwiające wcześniejszą reakcję na choroby cywilizacyjne, jednak ich potencjał nie jest w pełni wykorzystywany. Jak zauważa Aleksander Biesiada, pełnomocnik Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej ds. Innowacji i Rozwoju:
„Przez długi czas budowaliśmy medycynę rodzinną w Polsce, pozbawiając ją różnych narzędzi, a to diagnostycznych, a to preskrypcyjnych, i sprowadziliśmy ją przez to do tylko „zreferowania” pacjenta i „wypchnięcia” go dalej w głąb systemu”.
Zdaniem ekspertów bez silnej, kompetentnej POZ skuteczne zahamowanie CRM na wczesnym etapie nie będzie możliwe.
Diagnostyka kardiologiczna nadal niedoceniana
Równie istotnym elementem jest wykrywanie wczesnych stadiów niewydolności serca. Jak podkreśla Agnieszka Pawlak, kierownik Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii PIB MSWiA, wciąż zbyt rzadko wykorzystywane są dostępne markery laboratoryjne:
„Korzystajmy z wszystkich możliwych testów, markerów, żeby w porę uchronić pacjenta przed możliwymi powikłaniami, przed pojawianiem się kolejnych chorób związanych z CRM. A mamy ich naprawdę sporo. I niestety nie wykorzystujemy w sposób wystarczający, jak to jest w przypadku markera niewydolności serca – NT-proBNP, który uszkodzenie mięśnia sercowego”.
Nowoczesne terapie – potencjał wciąż niewykorzystany
Jeśli profilaktyka zawodzi, kluczowe staje się leczenie farmakologiczne. Przełomem ostatnich lat są flozyny (inhibitory SGLT-2), które wykazują działanie przeciwcukrzycowe, kardioprotekcyjne i nefroprotekcyjne. Mimo szerokiej refundacji w Polsce, korzysta z nich zaledwie około 20 proc. pacjentów, którzy mogliby odnieść realną korzyść.
„Flozyny sprawiają, że odsuwamy w czasie widmo skrajnej niewydolności nerek, czasami o dziesiątki lat, nawet o 20” – podkreśla dr hab. Kędzierska-Kapuza.
Na problem fragmentarycznego leczenia zwraca uwagę Agnieszka Gorgoń-Komor, kardiolog i senator:
„Powinniśmy dążyć do tego, aby zespół CRM, i w ogóle wielochorobowość, były traktowane w sposób spójny, kompleksowy. Niestety teraz mamy do czynienia z fragmentaryzacją leczenia”.
CRM w świetle najnowszych badań
Najnowsze metaanalizy i badania kliniczne potwierdzają, że zintegrowane podejście do leczenia CRM – obejmujące wczesną diagnostykę, skoordynowaną opiekę oraz zastosowanie nowoczesnych terapii – prowadzi do istotnej redukcji śmiertelności i opóźnienia progresji niewydolności narządowej. Coraz częściej mówi się również o konieczności tworzenia wyspecjalizowanych ścieżek opieki dla pacjentów z wielochorobowością, zamiast leczenia „w silosach” specjalistycznych.
Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny staje się dziś jednym z najważniejszych testów dla nowoczesnej medycyny – testem zdolności do myślenia systemowego, interdyscyplinarnego i długofalowego.
10 najczęstszych objawów raka. Sygnały, które mogą uratować życie
Zmiany w ochronie zdrowia od 2026 roku. Co dokładnie wchodzi w życie?



































































