Wstrząs anafilaktyczny może pojawić się nagle – podczas obiadu w szkolnej stołówce, na wycieczce, w czasie lekcji WF-u albo po użądleniu owada na boisku. Rozwija się bardzo szybko, a w najcięższych przypadkach może stanowić bezpośrednie zagrożenie życia jeszcze przed przyjazdem zespołu ratownictwa medycznego. Dlatego – jak podkreślali uczestnicy debaty „Priorytety zdrowotne w środowisku szkolnym. Rozwiązania systemowe w sytuacjach nagłych zagrożeń zdrowotnych” poświęconej bezpieczeństwu dzieci z alergiami – kluczowe znaczenie ma natychmiastowa reakcja i szybki dostęp do adrenaliny.
Wstrząs anafilaktyczny w szkołach. Eksperci apelują o dostęp do adrenaliny
W dyskusji udział wzięli klinicyści, przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia oraz reprezentantka organizacji pacjenckiej. Wszyscy byli zgodni co do jednego: problem przestał być niszowy, liczba hospitalizacji dzieci z powodu alergii pokarmowych w ostatnich latach znacząco wzrosła, a polski system nadal nie jest przygotowany na sytuacje, w których do pierwszego wstrząsu anafilaktycznego dochodzi właśnie w szkole.
– Reakcja anafilaktyczna to reakcja zagrażająca życiu, szybko postępująca. To są minuty najczęściej i to jest nagły początek objawów – mówiła dr hab. Katarzyna Plata-Nazar z Katedry i Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ekspertka podkreślała, że anafilaksja może dotknąć praktycznie każdego człowieka i nie zawsze daje wcześniej wyraźne sygnały ostrzegawcze. – Anafilaksja może zdarzyć się dokładnie wszędzie – w szkole, w domu, w przedszkolu, w żłobku. Może dotknąć dokładnie każdego człowieka. To nie jest problem dotyczący wyłącznie pacjentów już wcześniej zdiagnozowanych – zaznaczała.
Nie tylko wysypka. Jak wygląda anafilaksja?
Jednym z najważniejszych elementów debaty było uporządkowanie wiedzy dotyczącej samego przebiegu reakcji anafilaktycznej. Eksperci zwracali uwagę, że społeczne wyobrażenie o „silnej alergii” często jest niepełne i może opóźniać reakcję świadków zdarzenia. – O reakcji anafilaktycznej mówimy wtedy, kiedy występują objawy ze strony co najmniej dwóch układów organizmu. Krytyczne są oczywiście układ oddechowy i układ krążenia, ale zajęta może być również skóra czy przewód pokarmowy – tłumaczyła dr hab. Plata-Nazar.
Co istotne, nie zawsze pojawiają się objawy skórne, które dla wielu osób są najbardziej oczywistym sygnałem alergii. – Reakcja anafilaktyczna nie zawsze musi oznaczać zmiany skórne czy spadek ciśnienia od samego początku. Ten najcięższy etap, czyli wstrząs anafilaktyczny, pojawia się wtedy, kiedy dochodzi już do spadku ciśnienia tętniczego – wyjaśniała ekspertka.
Prof. Marek Jutel z Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zwracał uwagę, że objawy często rozwijają się lawinowo. – Najpierw mogą pojawić się objawy skórne, potem objawy z przewodu pokarmowego – nudności, wymioty, biegunka. Następnie pojawia się duszność i objawy krążeniowe. Dziecko mówi, że ma nogi jak z waty, że kręci mu się w głowie, że jest bardzo słabe. To już są objawy ciężkiej reakcji i wtedy adrenalinę trzeba podać natychmiast – podkreślał.
„Nie ma czasu na czekanie”
Najmocniej podczas debaty wybrzmiewał jednak temat czasu. Eksperci wielokrotnie powtarzali, że w anafilaksji liczą się dosłownie minuty. – W przypadku użądleń owadów około 90 proc. ciężkich reakcji rozwija się w ciągu pierwszych 15 minut od kontaktu z alergenem. Do 30 minut rozwija się już ponad 90 proc. tych reakcji. To pokazuje, że czasu jest naprawdę bardzo niewiele – mówił prof. Jutel.
I dodawał: – Nie ma możliwości, żeby w każdej takiej sytuacji zdążył dojechać zespół ratownictwa medycznego. Dlatego adrenalina musi być dostępna na miejscu. To jest lek ratujący życie.
Eksperci przypominali również, że zbyt późne podanie adrenaliny może prowadzić do dramatycznych konsekwencji nawet wtedy, gdy pacjent ostatecznie trafi do szpitala. – Znamy przypadki pacjentów, którzy trafiali na oddziały intensywnej terapii i mimo bardzo intensywnego leczenia nie udawało się ich uratować. Jeżeli adrenalina zostanie podana zbyt późno, dochodzi do tak głębokich zaburzeń funkcjonowania organizmu, że nawet najlepszy sprzęt i najlepsi lekarze mogą nie być w stanie tego odwrócić – ostrzegał prof. Jutel.
Adrenalina: większym zagrożeniem jest jej niepodanie
Eksperci wielokrotnie podkreślali, że w przypadku anafilaksji większym zagrożeniem jest niepodanie adrenaliny niż podanie jej „za wcześnie”. Znaczną część dyskusji poświęcono również obawom związanym z podawaniem adrenaliny przez osoby niemające wykształcenia medycznego. To właśnie lęk przed „zrobieniem krzywdy” najczęściej powstrzymuje nauczycieli i opiekunów przed reakcją.
– Nauczyciele bardzo często boją się, że podadzą adrenalinę za wcześnie albo niepotrzebnie i bardziej zaszkodzą niż pomogą – mówiła Joanna Kuczyńska, współzałożycielka Fundacji Allergia i mama dzieci z doświadczeniem anafilaksji.
Lekarze odpowiadali na te obawy jednoznacznie. – My jako lekarze nie mamy tutaj wątpliwości. Nawet jeśli pojawią się jakieś błędy techniczne, nawet jeśli nie wszystko pójdzie perfekcyjnie, to potencjalne szkody są nieporównywalnie mniejsze niż ryzyko śmierci pacjenta, któremu adrenaliny nie podano – podkreślał prof. Jutel.
Ekspert przypominał, że adrenalina jest substancją naturalnie występującą w organizmie człowieka. – To nie jest „niebezpieczny preparat”. Adrenalina reguluje funkcjonowanie naszego układu krążenia i naczyń. U dzieci praktycznie nie spotykamy sytuacji, w których jej podanie byłoby przeciwwskazane w sytuacji zagrożenia życia – zaznaczał.
Dr hab. Plata-Nazar dodawała, że nowoczesne autowstrzykiwacze zostały skonstruowane właśnie z myślą o osobach bez przygotowania medycznego. – Demonstratory tych urządzeń są dostępne. Naprawdę wystarczą dwie–trzy minuty, żeby nauczyć się ich używania. Gdyby każde dziecko i każdy nauczyciel choć raz wziął taki autowstrzykiwacz do ręki, poziom lęku byłby nieporównywalnie mniejszy – mówiła.
Eksperci podkreślali, że podanie adrenaliny nie jest zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy czy pielęgniarek. – Każdy z nas może podać adrenalinę. Rodzic, nauczyciel, opiekun, świadek zdarzenia. Także starsze dziecko może podać ją sobie samodzielnie – mówiła dr hab. Plata-Nazar.
Prof. Jutel przypomniał z kolei o obowiązujących przepisach. – Według nowej ustawy o ratownictwie medycznym, jeśli adrenalina jest dostępna, osoba znajdująca się przy pacjencie jest wręcz zobowiązana do udzielenia pomocy – zaznaczał.
Z kolei Joanna Kuczyńska podkreślała jednak, że w praktyce wielu nauczycieli nadal nie ma podstawowej wiedzy dotyczącej anafilaksji. – Problem polega na tym, że szkolenia z pierwszej pomocy w szkołach nie mają obowiązkowego modułu dotyczącego anafilaksji. Nauczyciele po prostu boją się tego, czego nie znają – mówiła.
Jak dodawała, wiele placówek wciąż nie wie nawet o istniejących wytycznych dotyczących opieki nad uczniami z anafilaksją. – Mamy obwieszczenie dotyczące opieki nad uczniami z anafilaksją w szkole, mamy materiały przygotowane przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne, ale po czterech latach od ich publikacji nadal spotykamy szkoły, które dowiadują się o nich dopiero podczas naszych szkoleń – podkreślała.
Adrenalina w szkołach? Ministerstwo Zdrowia analizuje nowe rozwiązania
Problem systemowy: adrenaliny w szkołach nadal brakuje
Debata dotknęła również problemów organizacyjnych oraz legislacyjnych. Eksperci alarmowali, że dziś szkoły nie mają realnej możliwości zakupu adrenaliny „na wszelki wypadek” dla uczniów, u których pierwszy wstrząs wystąpi dopiero na terenie placówki.
– Bardzo duży odsetek zgonów dotyczy właśnie pacjentów, u których wstrząs wystąpił po raz pierwszy w życiu. Oni oczywiście nie mają przy sobie adrenaliny, bo wcześniej nie wiedzieli o swojej alergii – mówił prof. Jutel.
Według ekspertów rozwiązanie powinno być proste: w każdej szkole powinien znajdować się podstawowy zestaw autowstrzykiwaczy z adrenaliną oraz jasna instrukcja postępowania.
– To nie są wielkie koszty. Mówimy o dwóch autowstrzykiwaczach, które mogłyby być przechowywane w widocznym miejscu. Najważniejsze jest to, żeby wszyscy wiedzieli, gdzie się znajdują – przekonywał prof. Jutel. Jak podkreślali eksperci, autowstrzykiwacze z adrenaliną nie wymagają specjalistycznych warunków przechowywania i mogą być przechowywane w temperaturze pokojowej.
Joanna Kuczyńska zwracała uwagę, że problem dotyczy także organizacji pracy szkół. – Pielęgniarki szkolne są często dostępne tylko przez kilka godzin dziennie. Sekretariaty pracują w różnych godzinach. Dzieci mają zajęcia w różnych częściach budynku. To wszystko powoduje, że adrenalina musi być naprawdę łatwo dostępna – mówiła.
Sprawdź także: Anafilaksja w szkołach pod lupą ekspertów. Trwa debata o adrenalinie
Polskie Towarzystwo Pediatryczne o anafilaksji u dzieci. Kluczowe wytyczne dla rodziców i lekarzy
Ministerstwo Zdrowia zapowiada analizę przepisów
Obecna podczas debaty Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, przyznała, że problem wymaga zmian systemowych. – Problem dotyczący możliwości kupowania adrenaliny przez szkoły jest dziś problemem nierozwiązanym. Widzimy jednak, że ten temat wymaga bardzo dokładnej analizy i poszukiwania rozwiązań systemowych – powiedziała. Jak tłumaczyła, obecne przepisy ograniczają możliwość zakupu i przechowywania produktów leczniczych przez podmioty niebędące placówkami medycznymi.
– Będziemy wspólnie z Departamentem Polityki Lekowej i Farmacji analizować, jakie przepisy wymagają zmian i jakie rozwiązania można wdrożyć możliwie szybko – zapowiedziała.
Ministerstwo zadeklarowało przygotowanie wstępnej analizy prawnej w ciągu miesiąca. Dla uczestników debaty najważniejsze było jednak to, że temat przestał być marginalizowany. – Dzisiaj już nie dyskutujemy o tym, czy problem istnieje. Dyskutujemy o tym, jak go rozwiązać – podsumował prof. Marek Jutel.
Jak rozpoznać anafilaksję?
– duszność,
– obrzęk,
– pokrzywka,
– zawroty głowy,
– osłabienie,
– nudności,
– wymioty,
– problemy z oddychaniem.
Co zrobić?
– podać adrenalinę,
– wezwać pomoc,
– nie zostawiać dziecka samego.
WIDEO: Anafilaksja w szkołach. Eksperci i Ministerstwo Zdrowia o dostępie do adrenaliny:

Zobacz: Anafilaksja w szkołach i przedszkolach. Jak zadbać o bezpieczeństwo dzieci?
Prof. Krzysztof Kowal wyjaśnia: czym jest anafilaksja i skąd się bierze?




























































