W związku z zakończeniem śledztwa dotyczącego zakupu maseczek ochronnych przez Ministerstwo Zdrowia, które miało miejsce w 2020 roku, pojawiły się istotne wątpliwości dotyczące działań organów ścigania oraz dalszych kroków, które podejmie obecne kierownictwo resortu z minister zdrowia Izabelą Leszczyną. Umorzenie postępowania, które miało miejsce 29 lutego 2024 roku, zostało ogłoszone przez Prokuraturę Okręgową, mimo wcześniejszych wypowiedzi ówczesnego wiceministra zdrowia, Janusza Cieszyńskiego, który wielokrotnie podkreślał nieprawidłowości w procesie zakupu maseczek i wyrażał nadzieję na odzyskanie utraconych pieniędzy.
Pierwotne zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach w transakcji zostało złożone przez Cieszyńskiego 13 maja 2020 roku, w czasach, gdy rząd PiS starał się reagować na kryzys związany z pandemią COVID-19. Jednak pomimo tego, że w sprawie wykryto liczne nieprawidłowości przy zakupie maseczek za publiczne fundusze, postępowanie zostało umorzone. W marcu 2024 roku, po otrzymaniu decyzji prokuratury, Ministerstwo Zdrowia podjęło próbę zaskarżenia umorzenia, wskazując na braki w postępowaniu dowodowym. Złożono zażalenie, jednak 27 czerwca 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał decyzję prokuratury, uznając ją za zasadną.
Ministerstwo Zdrowia bada możliwość dalszych działań prawnych
Pomimo utrzymania umorzenia, Ministerstwo Zdrowia nie rezygnuje z odzyskania utraconych środków i wyjaśnienia wszystkich nieprawidłowości, które miały miejsce przy zakupie maseczek. Zgodnie z oświadczeniem ministerstwa, decyzja sądu będzie poddana dalszej analizie, aby ocenić, czy zawiadomienie złożone przez Janusza Cieszyńskiego było wystarczająco precyzyjne i odpowiednio przygotowane. Ministerstwo zastanawia się również, czy istnieje możliwość podjęcia dalszych kroków prawnych, które umożliwiłyby odzyskanie publicznych funduszy i ukaranie osób odpowiedzialnych za zaniedbania.
Równocześnie Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że postępowanie w tej sprawie ujawnia istotne nieprawidłowości w zarządzaniu publicznymi pieniędzmi, które miały miejsce w okresie kryzysu pandemicznego. Zawiadomienie złożone przez Cieszyńskiego miało na celu zwrócenie uwagi na niewłaściwe decyzje podejmowane podczas zakupu maseczek, które zostały sfinansowane ze środków publicznych. Obecne władze resortu są zdeterminowane, by w pełni wyjaśnić sprawę, a także podjąć odpowiedzialność za ewentualne błędy proceduralne.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada kontynuację i dalsze analizy możliwości podjęcia działań mających na celu odzyskanie środków publicznych. Resort liczy na to, że dalsze kroki prawne pozwolą na ukaranie osób odpowiedzialnych za nieprawidłowości w procesie zakupu maseczek i w efekcie przyczynią się do zapewnienia większej przejrzystości oraz odpowiedzialności w zarządzaniu środkami publicznymi.
Do sprawy odniósł się nieprzebierając w słowach były wiceminister resortu Janusz Cieszyński, który w sposób obraźliwy ma w zwyczaju komentować politykę obecnego Minsiterstwa Zdrowia. Szczególną uwagę zwraca język mowy nienawiści w postach bylego wiceministra:
Janusz Cieszyński napisał:
Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie potwierdził: przy zakupie maseczek przez Ministerstwo Zdrowia nie doszło do przestępstwa. Wcześniej to samo stwierdziła (bodnarowska!) prokuratura. To pierwszy krok w stronę prawdy na temat zakupów w pandemii. To dobry moment żeby przypomnieć szczegóły i pokazać, jak zbudowano falę nienawiści. Zachęcam do lektury
Fakty:
W pierwszych miesiącach pandemii ceny sprzętu poszybowały w kosmos. Brakowało maseczek, rękawiczek, środków dezynfekujących itp. Aby je zdobyć, wszystkie rządy świata konkurowały ze sobą przebijając oferty dostawców, wykupując cokolwiek pojawiło się na rynku. Tak duży popyt próbowali wykorzystać też nieuczciwi dostawcy, zawyżając ceny lub dostarczając niepełnowartościowy towar. Czasem im się udawało. Wówczas ofiarą nieuczciwych dostawców padały nie tylko rządy różnych krajów, ale też http://m.in. Izba Lekarska czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Maseczki kupione i dostarczone przez te organizacje także nie spełniały polskich norm.
Na początku maja 2020 r. na moje (!) zlecenie Centralny Instytut Ochrony Pracy przebadał i uznał za niespełniające norm maseczki zamówione w połowie marca 2020. Dlatego natychmiast zwróciliśmy się do dostawcy z roszczeniem o zwrot pieniędzy. Warto przypomnieć, że zgodnie z ustaleniami sądu spełniały za to normy chińskie, co w myśl przepisów przyjętych na czas pandemii było wystarczające. To zamówienie stało się później podstawą do zbudowania kłamliwej i oszczerczej narracji o „lewych” maseczkach. A gdzie był początek tej kłamliwej kampanii? W kancelarii Romana Giertycha i Gazecie Wyborczej.
Wezwany do zwrotu pieniędzy dostawca udał się po ochronę do… Romana Giertycha. Według Super Ekspressu Giertych wystawił fakturę na kilkanaście tysięcy złotych a następnie przedstawił Łukaszowi G. swojego „asystenta”. Okazał się nim być… Czuchnowski. Czyli polityczny cyngiel Gazety Wyborczej. Opowieść dostawcy (mimo wyraźnego sprzeciwu) wykorzystał do napisania uderzającego w ministerstwo artykułu pełnego oszczerstw i manipulacji. Czy Giertych działał wbrew zasadom wykonywania zawodu adwokata? Cóż, ten wątek został zamieciony pod dywan przez warszawska adwokaturę, ale to chyba nikogo już nie dziwi. Cała „afera maseczkowa” od początku służyła jednemu – politycznemu atakowi na Łukasza Szumowskiego, ministerstwo i rząd PiS. Nikt nie przedstawił do tej pory choćby cienia dowodu na to, o co oskarżali nas od początku politycy PO i salonowe media, tj. wzięcie łapówki od dostawcy. Co uważniejsi obserwatorzy życia politycznego w Polsce pamiętają pewnie wtargnięcie na konferencję prasową wyglądającego jak naspidowany S. Nitrasa, który wprost sugerował, że ktoś z polityków chciał dorobić się na ludzkiej tragedii. Oczywiście ani p. Nitras, ani żaden z polityków i dziennikarzy powielających te łgarstwa nie przeprosił i – nie mam złudzeń – nie przeprosi już nigdy. Nigdy nie zapomnę haniebnej roli w tej sprawie obecnej ekipy z MZ z @Leszczyna na czele. Warszawski sąd zmasakrował ich odwołanie od decyzji o umorzeniu i stwierdził, że nie przedstawili oni ŻADNYCH dowodów na to, że prokurator mylił się umarzając sprawę. To najniższych lotów polityką, a nie leczeniem stojących w rekordowo długich kolejkach pacjentów, zajmują się dziś ci nieudacznicy. Przed nami kolejne sprawy prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi, która bada pomówienia I. Leszczyny oraz M. Banasia w sprawie zakupu respiratorów. Jestem pewien, że te sprawy także skończą się sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Żałuję tylko, że cała ta hucpa odbyła się kosztem byłych pracowników MZ, których urzędnicze kariery przetrącono tylko dlatego, że ktoś chciał robić politykę na wyssanych z palca aferach.

oraz
Chora z politycznej nienawiści i zdesperowana w przeddzień rekonstrukcji
@Leszczyna twierdzi, że umorzenie dętej sprawy przez sąd to wina „słabego” zawiadomienia. Pani Izo: postępowanie przygotowawcze prowadzi prokurator, a nie zgłaszający. Tych bajek, które pani snuje nie kupi żaden poważny prawnik. Za umorzenie odpowiadają bodnarowcy, a całość potwierdził prawomocnym wyrokiem sąd. Powinna pani natychmiast przeprosić prof. Łukasza Szumowskiego i pracowników ministerstwa za swoje podłe insynuacje w tej i innych sprawach, a następnie podać się do dymisji. Miliony pacjentów czekają na ministra, który zajmie się pacjentami, a nie realizacją politycznych zleceń D. Tuska. Może
@Kuba_73 podejmie rękawicę?

Zdrowie jako fundament bezpieczeństwa Europy – Polska prezydencja w obszarze zdrowia
umorzenie śledztwa, zakup maseczek, Ministerstwo Zdrowia, Janusz Cieszyński, nieprawidłowości w zakupach, postępowanie prokuratury, ściganie przestępstw, nieprawidłowości w transakcjach, fundusze publiczne, analiza sprawy, nieprawidłowości w pandemii, sprawa maseczek, Ministerstwo Zdrowia kroki prawne, odzyskiwanie funduszy, decyzja sądu, proces sądowy, publiczne pieniądze, odpowiedzialność prawna


































































