Dr n. o zdr. Tomasz Kopiec zrezygnował z pełnienia funkcji eksperta Business Centre Club. Jak wyjaśnił, jego decyzja ma bezpośredni związek ze stanowiskiem organizacji wobec ustawy określanej jako „Lex Szarlatan” oraz działaniami BCC poprzedzającymi skierowanie przepisów przez prezydenta Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem Tomasza Kopca rozwiązania służące ochronie pacjentów przed pseudomedycyną i dezinformacją medyczną wymagają dalszego wzmacniania, a nie osłabiania.
Tomasz Kopiec, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. Witolda Orłowskiego CMKP w Warszawie, poinformował 27 sierpnia o zakończeniu współpracy eksperckiej z Business Centre Club. W opublikowanym oświadczeniu wskazał, że nie może utożsamiać się z podejściem organizacji do przepisów, które miały dać państwu możliwość szybszego reagowania na niebezpieczne praktyki pseudomedyczne.
Rezygnacja następuje tydzień po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który nie podpisał nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, nazywanej „Lex Szarlatan”. Prezydent nie zawetował ustawy, lecz skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Do czasu rozstrzygnięcia przez TK nowe regulacje nie mogą wejść w życie.
Rezygnacja z powodu różnic w podejściu do ochrony pacjentów
W swoim oświadczeniu Tomasz Kopiec napisał, że z dużym niepokojem przyjął zarówno zastrzeżenia zgłaszane przez BCC wobec rozwiązań przewidzianych w ustawie, jak i późniejsze działania organizacji w okresie poprzedzającym decyzję prezydenta. „Nie kwestionuję potrzeby dopracowywania rozwiązań legislacyjnych ani prowadzenia merytorycznej debaty nad zakresem kompetencji organów państwa. Nie mogę jednak identyfikować się z podejściem, które w mojej ocenie może osłabiać narzędzia służące ochronie pacjentów przed działalnością osób oferujących niesprawdzone metody leczenia, dezinformację medyczną i praktyki pseudomedyczne” – napisał Tomasz Kopiec.
Jak podkreślił, ustawa miała wprowadzić rozwiązania pozwalające szybciej reagować na praktyki zagrażające zdrowiu i życiu pacjentów, między innymi poprzez rozszerzenie uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta. „Uważam, że skuteczna ochrona pacjentów przed pseudomedycyną powinna być jednym z istotnych priorytetów polityki zdrowotnej państwa” – zaznaczył.
Według Tomasza Kopca rozbieżność między jego oceną proponowanych regulacji a stanowiskiem prezentowanym przez Business Centre Club jest na tyle poważna, że dalsze występowanie w roli eksperta organizacji byłoby niewłaściwe. Podziękował jednocześnie za dotychczasową współpracę oraz możliwość uczestnictwa w pracach eksperckich.
Jakie zastrzeżenia do ustawy zgłaszał Business Centre Club? Przed podjęciem decyzji przez prezydenta przedstawiciele BCC uczestniczyli w zorganizowanym 12 sierpnia spotkaniu w Kancelarii Prezydenta RP. Organizację reprezentowali Mateusz Pazdan, ekspert ds. suplementów diety, żywności wzbogaconej i funkcjonalnej, oraz adwokat Bartłomiej Trętowski, doradca prawny BCC.
Business Centre Club deklarował poparcie dla ogólnego celu nowelizacji, jakim było chronienie zdrowia i życia przed niebezpiecznymi praktykami pseudomedycznymi oraz dezinformacją medyczną w internecie. Zastrzeżenia wobec konkretnych zapisów zgłaszały jednak reprezentowane przez organizację środowiska związane z rynkiem suplementów diety i branżą beauty.
BCC zwracał uwagę przede wszystkim na zakres nowych uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta. Ustawa przewidywała możliwość wydawania decyzji nakazujących natychmiastowe zaprzestanie określonej działalności, publikowania ostrzeżeń dla pacjentów oraz nakładania kar finansowych sięgających miliona złotych za naruszanie zbiorowych praw pacjentów.
Przedstawiciele organizacji wskazywali również na możliwe trudności interpretacyjne dotyczące takich pojęć jak „aktualna wiedza medyczna” i „wprowadzanie w błąd”. Ich zdaniem nowe przepisy mogłyby wywołać efekt mrożący w edukacji dotyczącej żywienia, aktywności fizycznej i suplementacji, a także ograniczać debatę w obszarach, w których wyniki badań pozostają niejednoznaczne. „Prawo musi chronić Polaków przed pseudomedycyną, ale jednocześnie chronić i wspierać rzetelną edukację o żywieniu, sporcie i odpowiedzialnej suplementacji” – mówił Mateusz Pazdan w komunikacie BCC.
Rezygnacja Tomasza Kopca pokazuje, że dyskusja nie dotyczy już wyłącznie technicznego kształtu poszczególnych przepisów. Spór obejmuje także ocenę, czy w sytuacji potencjalnego zagrożenia dla pacjentów państwo powinno dysponować przede wszystkim szybkimi instrumentami administracyjnymi, czy interweniować głównie poprzez postępowania prowadzone przez prokuraturę i sądy.
Dlaczego „Lex Szarlatan” nie weszła w życie? Decyzja prezydenta i dalsze losy ustawy
Jakie narzędzia do walki z pseudomedycyną miał otrzymać Rzecznik Praw Pacjenta?
Prezydent skierował „Lex Szarlatan” do Trybunału Konstytucyjnego
Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta zakończyła drogę parlamentarną 31 lipca 2026 roku. Jej przepisy miały umożliwić przeciwdziałanie zarobkowemu oferowaniu metod przedstawianych jako diagnostyczne lub lecznicze, które nie znajdują potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej. Ustawa obejmowała także działania polegające na nakłanianiu chorych do rezygnacji z leczenia zgodnego z wiedzą medyczną.
Prezydent Karol Nawrocki skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego 19 sierpnia. Uznał, że cel regulacji jest słuszny, ale wątpliwości budzą zastosowane w niej środki, w tym szeroki zakres kompetencji przyznawanych Rzecznikowi Praw Pacjenta. Według prezydenta procedura mogłaby prowadzić do ograniczenia działalności przedsiębiorców na podstawie decyzji administracyjnej, bez uprzedniej kontroli sądu.
Kancelaria Prezydenta argumentowała, że przepisy mogłyby objąć nie tylko osoby świadomie oszukujące pacjentów, lecz również legalnie działających dietetyków, zielarzy oraz przedstawicieli tzw. medycyny komplementarnej. Wskazywała także na potrzebę ochrony wolności działalności gospodarczej i debaty naukowej.
Jednocześnie prezydent przedstawił własny projekt zmian w Kodeksie karnym. Ma on przewidywać odpowiedzialność karną za nakłanianie pacjentów – między innymi poprzez podstęp, groźbę lub wykorzystanie ich szczególnej podatności – do rezygnacji z leczenia albo zastosowania praktyk przedstawianych jako lecznicze. W najpoważniejszych przypadkach, gdy następstwem takiego działania byłaby śmierć pacjenta, projekt przewiduje karę od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.
Prezydencka propozycja ogranicza jednak rolę Rzecznika Praw Pacjenta. Rzecznik nie otrzymałby przewidzianych w ustawie administracyjnych narzędzi do nakazania szybkiego przerwania określonej działalności i nakładania kar. Mógłby natomiast uczestniczyć w postępowaniu karnym.
Różnica pomiędzy ustawą skierowaną do Trybunału Konstytucyjnego a projektem prezydenckim dotyczy przede wszystkim momentu i sposobu reakcji państwa. „Lex Szarlatan” miała pozwalać Rzecznikowi Praw Pacjenta interweniować administracyjnie, zanim dojdzie do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci chorego. Projekt prezydencki opiera ochronę przede wszystkim na odpowiedzialności karnej i postępowaniu przed sądem.
Naczelna Rada Lekarska oceniła, że samo wprowadzenie odpowiedzialności karnej jest rozwiązaniem potrzebnym, ale może nie wystarczyć do skutecznego przeciwdziałania pseudomedycynie. Zdaniem samorządu lekarskiego najbardziej efektywne byłoby połączenie instrumentów administracyjnych i karnych.
Szczególne wątpliwości dotyczą przekazów publikowanych w internecie. Krytycy projektu prezydenckiego zwracają uwagę, że pojęcie „nakłaniania” może wymagać udowodnienia oddziaływania na konkretną osobę. Może być zatem trudne do zastosowania wobec publicznie dostępnych materiałów, filmów i wpisów kierowanych jednocześnie do wielu odbiorców. Konieczne byłoby również wykazanie, że sprawca działał umyślnie i miał świadomość, że przekazywane przez niego informacje są fałszywe.
Oświadczenie Tomasza Kopca jest kolejnym głosem w dyskusji o granicy pomiędzy swobodą działalności gospodarczej a obowiązkiem ochrony zdrowia i życia. Jego rezygnacja nie wynika z zakwestionowania potrzeby poprawiania prawa, lecz z przekonania, że zgłaszane zastrzeżenia mogą prowadzić do osłabienia możliwości szybkiego reagowania na działalność niebezpieczną dla pacjentów.
Ustawa „Lex Szarlatan” nie weszła w życie, ponieważ przed jej podpisaniem zgodność przepisów z Konstytucją ma ocenić Trybunał Konstytucyjny. Oznacza to, że Rzecznik Praw Pacjenta nie otrzymał na razie nowych uprawnień do szybkiego przerywania praktyk pseudomedycznych, publikowania ostrzeżeń na zasadach określonych w nowelizacji oraz nakładania przewidzianych w niej kar.
Do Sejmu trafił natomiast projekt prezydencki, który zakłada odpowiedzialność karną za niektóre formy nakłaniania pacjentów do rezygnacji z leczenia lub korzystania z niebezpiecznych, niesprawdzonych metod. Jest to dopiero projekt, dlatego również te przepisy obecnie nie obowiązują.

Najczęściej zadawane pytania
Czy prezydent zawetował ustawę „Lex Szarlatan”?
Nie. Prezydent skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Oznacza to, że nie została podpisana i nie może wejść w życie przed rozstrzygnięciem TK.
Dlaczego Tomasz Kopiec zrezygnował z funkcji eksperta BCC?
Jak wyjaśnił, jego decyzja wynika z różnicy pomiędzy jego stanowiskiem a podejściem prezentowanym przez BCC wobec ustawy. W jego ocenie działania organizacji mogą osłabiać narzędzia służące ochronie chorych przed pseudomedycyną i dezinformacją.
Czy BCC sprzeciwiał się całej ustawie?
BCC deklarował poparcie dla celu ustawy, czyli ochrony pacjentów przed niebezpieczną pseudomedycyną. Organizacja zgłaszała jednak zastrzeżenia do zakresu kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta oraz sposobu sformułowania niektórych pojęć.
Czym różni się projekt prezydenta od ustawy „Lex Szarlatan”?
Ustawa kierowana do TK opiera się między innymi na szybkich działaniach administracyjnych Rzecznika Praw Pacjenta. Projekt prezydencki koncentruje się na odpowiedzialności karnej, postępowaniu prokuratorskim i decyzji sądu.
Czy nowe przepisy przeciwko pseudomedycynie już obowiązują?
Nie. Ustawa czeka na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, a prezydencki projekt musi dopiero przejść proces legislacyjny.
Fałszywe informacje o zdrowiu uderzają w profilaktykę. Jak ograniczyć ich wpływ?
Gdy sztuczna inteligencja podaje błędne informacje medyczne. Na co uważać?




































































