Nowoczesne technologie nadal budzą w Polakach obawy – wynika najnowszego raportu przygotowanego przez naukowców z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Jak się okazuje, wynikają one ze stereotypowego myślenia o negatywnym wpływie pola elektromagnetycznego na nasze życie. – Jesteśmy sceptykami technologicznymi. Aby to zmienić potrzebna jest świadoma i skuteczna edukacja społeczna – przekonują eksperci.
Raport dotyczący postaw Polaków wobec nowych technologii został przygotowany na zlecenie Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji i zaprezentowany podczas środowej (4.12) konferencji na KUL.
– Jego wyniki pokazują, że w naszym społeczeństwie nadal istnieje wiele głęboko zakorzenionych obaw dotyczących nowych technologii. Większość z nich wynika z braku wiedzy na temat realnego działania pola elektromagnetycznego. Można powiedzieć, że jesteśmy sceptykami technologicznymi, więc potrzeba edukacji jest tym bardziej pilna – zauważa jedna z redaktorek raportu dr hab. Urszula Soler, prof. KUL z Katedry Teorii Polityki i Studiów Wschodnich KUL.
Eksperci po raz trzeci sprawdzili to zjawisko. Tym razem jednak postawy wobec nowych technologii zbadali także w Niemczech i Japonii. – To projekt unikalny pod względem badawczym i jednocześnie zrealizowany z ogromnym rozmachem. Wzięło w nim udział prawie 10 tys. respondentów, co pozwoliło nam wyłuskać specyfikę poszczególnych krajów – podkreśla dr hab. Grzegorz Adamczyk prof. KUL z Katedry Socjologii Ekonomicznej i Cyfrowej KUL, współautor raportu.
Jak pokazało badanie, za główne źródła promieniowania elektromagnetycznego Polacy uważają komputery, monitory, telewizory, linie energetyczne wysokiego napięcia, stacje bazowe komunikacji mobilnej oraz wiatraki produkujące prąd. Niemcy z kolei stawiają w tym zakresie na słuchawki do telefonów komórkowych, a Japończycy domowe urządzenia elektryczne.
Jak mówi prof. Urszula Soler w Polsce najbardziej rozpowszechniony jest pogląd, że pole elektromagnetyczne powoduje bóle głowy, migreny, bezsenność, a nawet nowotwory mózgu. – Tak uważa ponad połowa populacji, którą badaliśmy – przyznaje prof. Soler.
Z zaprezentowanego badania wynika też, że obawy przed negatywnym wpływem pola elektromagnetycznego powodują, że tylko 25 proc. Polaków zaakceptowałoby budowę nadajnika sieci komórkowej w promieniu 500 metrów od swojego domu, podczas gdy w Japonii odsetek ten jest znacznie wyższy. Autorzy raportu dowiedli również, że w Polsce występuje największy sceptycyzm wobec rozwoju infrastruktury sieciowej, podczas gdy Niemcy i Japonia intensywnie rozwijają technologię 5G.
Według prof. Andrzeja Krawczyka, prezesa Polskiego Towarzystwa Zastosowań Elektromagnetyzmu pojawienie się technologii 5G w Polsce wywołało zdziwienie i niepokój w części społeczeństwa, choć w świetle dostępnej wiedzy tak być nie powinno. – Pod względem naukowym ta technologia powinna być przyjęta pozytywnie, bo ona zwiększa możliwości rozwoju, a jednocześnie zmniejsza poziom pola elektromagnetycznego – podkreśla prof. Andrzej Krawczyk.
Skąd zatem te obawy? – Pola elektromagnetycznego nie widzimy. Nie jest tak, że pęka ściana, a powietrze zabarwia się na inny kolor. Kluczowe jest więc przygotowanie ludzi poprzez dostarczenie im wiedzy na temat pola elektromagnetycznego. Chodzi o to, żeby wiedzieli jakie są realne potencjalne skutki jego działania, czym to może grozić i jak się można przed nim chronić. W momencie kiedy tego nie mamy, działamy jak w mętnej wodzie, reagujemy na ślepo i wtedy emocje oraz negatywne postawy bardzo szybko rosną – mówi dr hab. Bohdan Rożnowski, prof. KUL z Katedry Psychologii Pracy, Organizacji i Rehabilitacji Psychospołecznej KUL.
Podobnie uważa dr hab. Monika Adamczyk, prof. KUL z Instytutu Nauk Socjologicznych KUL. – Brak wiedzy powoduje lęki. One są większe u pokolenia Baby Boomersów, które nie korzysta w sposób zautomatyzowany z nowoczesnych technologii – zaznacza prof. Monika Adamczyk. I dlatego, jej zdaniem ważna jest komunikacja w tym zakresie. – Ale przekaz nie może być jednolity dla wszystkich grup pokoleniowych. Memy, filmiki nie będą zrozumiane przez starsze pokolenia – zauważa.
Jak się jednak okazuje także młodsi Polacy mają problem z wiedzą o polu elektromagnetycznym. – Nawet u studentów z którymi spotykam się na co dzień jest ona słaba. Dlatego warto inaczej rozłożyć akcenty w edukacji w tym zakresie. Tym bardziej, że obecnie mamy więcej kart sim wykorzystywanych w telefonii komórkowej niż mieszkańców Polski – mówi prof. Sławomir Hausman z Politechniki Łódzkiej.
Według ekspertów pracujących nad raportem postawy Polaków związane z polem elektromagnetycznym pokazują, że należy dyskutować o rozwoju technologicznym i potrzebach społecznych z tym związanych. – Bez akceptacji społecznej rozwój technologiczny w Polsce, w takim wymiarze w jakim byśmy oczekiwali nigdy nie nastąpi – uważa prof. Urszula Soler.
O potrzebie debaty i prowadzeniu badań naukowych w tym zakresie jest także przekonana dr hab. Beata Piskorska, prof. KUL, prorektor ds. studentów i umiędzynarodowienia, która nie kryje zadowolenia, że i w tym obszarze aktywni są eksperci z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – Chcemy tworzyć wiarygodny obraz tego jak najnowsze technologie zmieniają nasz świat. Tym bardziej, że w tych badaniach wyszło, że to właśnie instytucje naukowe i eksperci są najbardziej wiarygodnym źródłem przekazywania informacji o potrzebie rozwoju nowoczesnych technologii – podkreśla prof. Beata Piskorska.
Prawie połowa Polaków uważa, że pole elektromagnetyczne wpływa na zdrowie: RAPORT POSTAWY POLAKÓW WOBEC NOWYCH TECHNOLOGII

Raport: dostęp do e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu jest dla młodzieży zbyt łatwy

Podsumowanie roku w kardiologii. Zapowiedź: rok 2025 rokiem genetyki obrazowej







![Otyłość pod nadzorem medycyny. System, terapia i realne koszty zdrowotne [WIDEO]](https://medkurier.pl/wp-content/uploads/2026/03/Terapia-farmakoterapia-i-wsparcie-w-leczeniu-przewleklej-choroby-metabolicznej-360x180.png)




























































