Spada liczba aptek w Polsce i jest to skutek ustawy „Apteka dla Aptekarza” – trwa pandemia, a placówek aptecznych coraz mniej – wynika z raportu polskiej firmy analitycznej PEX Pharma Sequence. Według danych od wejścia w życie w 25 czerwca 2017 nowelizacji ustawy „Prawo farmaceutyczne”, popularnie zwaną „Apteką dla Aptekarza” (AdA), liczba aptek nieprzerwanie spada. PEX Pharma Sequence twierdzi, że wraz z końcem 2020 roku z rynku zniknęły aż 1 372 apteki.
W Polsce dziś działa 12 tys. 202 aptek. Tymczasem jeszcze w 2017 roku tych aptek było 13 tys. 574. Eksperci uważają, że tym samym ustawa „Apteka dla Aptekarza” cofnęła licznik na rynku aptecznym o dziesięć lat, do roku 2011. Dlaczego?
Według wprowadzonych w 2017 roku przepisów nową aptekę może założyć tylko osoba, będąca farmaceutą oraz spółka jawna lub partnerska farmaceutów. Ustawa wprowadziła również restrykcyjne regulacje, m.in. geograficzno – demograficzne dotyczące powstawania nowych aptek. Wedle przepisów ustawy, apteka powinna obejmować zasięgiem co najmniej 3 tys. mieszkańców i znajdować się co najmniej 500 metrów od już istniejącej, jeśli w gminie jest więcej niż 3 tys. mieszkańców na aptekę, lub 1 tys. metrów, jeśli przypada mniej niż
3 tys. mieszkańców na aptekę.
Ustawodawca wprowadził te obostrzenia, czy ustawowe ograniczenia uzasadniając chęcią zwiększenia dostępności do leków. Eksperci PEX PharmaSequence wskazują jednak, że cel nie został jednak zrealizowany. Obostrzenia nałożone na rynek spowodowały, że zamiast powstawania nowych placówek, mamy zastój. Nowych aptek nie ma kto, ani gdzie otwierać. Liczba otwarć po wejściu w życie ustawy „Apteka dla Aptekarza” spadła ze średnio 100 – 110 do 15 – 20 miesięcznie. Jednocześnie liczba zamknięć pozostała na średnim poziomie sprzed nowelizacji, czyli ok. 70 placówek miesięcznie.
Przeczytaj koniecznie: Irena Rej: „Strategia na rzecz rozwoju aptek” daleka od realiów

Liczba aptek w Polsce po wprowadzeniu ustawy „Apteka dla Aptekarza”. Lata: 2017 – 2020.
Źródło: Univers DOBA, PEX PharmaSequence
– Apteki wciąż znikają z rynku i to wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Polski rynek aptek skurczył się do poziomu z roku 2011 i to w czasie pandemii, w przeddzień wprowadzenia do aptek opieki farmaceutycznej i usług dla pacjentów, co spowoduje, że rola apteki i zapotrzebowanie na jej usługi będzie rosła. Jednym z deklarowanych celów wprowadzenia „Apteki dla aptekarza” miało być zwiększenie dostępności do aptek. Osiągnięto jednak cel odwrotny do zamierzonego – podkreśla Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych.
Eksperci uważają, że po ponad trzech latach funkcjonowania ustawy „Apteka dla Aptekarza” (2017 – 2021) nie został zrealizowany żaden z celów prezentowanych w uzasadnieniu ustawy. Część z celów była fikcyjna i – jak twierdzą eksperci – była nieprawdziwa i była pozornym uzasadnieniem dla procesu zamknięcia rynku dla przedstawicieli korporacji zawodowej aptekarzy.
Ustawa „Apteka dla aptekarza” miała w założeniach również stanowić próbę zatrzymania procederu nielegalnego wywozu leków z Polski. Świadczyła o tym, m.in. konieczność wprowadzania kolejnych nowelizacji prawa farmaceutycznego po wejściu w życie ustawy „AdA” oraz doniesienia mediów, dotyczące likwidacji mafii lekowych. Wskazywano wówczas, że wywozem leków trudnią się – obok hurtowni farmaceutycznych – m.in. aptekarze indywidualni, w tym także członkowie korporacji aptekarskiej. Podnoszono również argument konieczności repolonizacji aptek. W posiadaniu podmiotów krajowych jest ponad 93 proc. ogólnej liczny aptek w Polsce. Tymczasem do podmiotów z kapitałem zagranicznym należy tylko 6,7 proc. ogólnej liczby aptek w Polsce. W Polsce działa dziś 340 sieci aptecznych – są to głównie małe i średnie polskie firmy rodzinne mające po kilkanaście – kilkadziesiąt aptek. Nie może być zatem mowy o zawłaszczaniu rynku aptecznego przez podmioty zagraniczne.
– Ustawa AdA wywróciła do góry nogami polski rynek apteczny. Z typowego systemu otwartego zmieniła go w jeden z najostrzejszych i najbardziej przeregulowanych w Europie systemów zamkniętych, w którym łącznie obowiązują restrykcyjne ograniczenia właścicielskie, ilościowe (w tym regulacja „1%”), geograficzne i demograficzne oraz bezwzględny zakaz reklamy aptek i punktów aptecznych – wylicza Marcin Piskorski.
Źródło: materiały prasowe



























































