Zapowiedź premiera Donalda Tuska, że rząd nie planuje podwyżki składki zdrowotnej, to jeden z najważniejszych sygnałów politycznych dla sektora ochrony zdrowia w końcówce 2025 roku. Oświadczenie padło podczas szczytu medycznego „Bezpieczny Pacjent”, zorganizowanego w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, w obecności przedstawicieli resortów zdrowia i finansów, ekspertów medycznych oraz środowisk pacjenckich. Deklaracja ta potwierdza, że rząd zamierza utrzymać dotychczasowy model finansowania systemu zdrowotnego, pomimo rosnących potrzeb sektora i coraz wyraźniejszego napięcia budżetowego w NFZ.
Premier podkreślił, że rozumie oczekiwania dotyczące zwiększenia środków na zdrowie, jednak obecna sytuacja gospodarcza nie pozwala na obciążenie obywateli wyższą składką. Wskazał, że rząd już obecnie przeznacza na ochronę zdrowia „rekordowe środki”, przy jednoczesnym utrzymaniu niskiej inflacji i stabilnych wydatków publicznych. Według szefa rządu, wyzwaniem nie jest więc sama wysokość nakładów, lecz ich efektywne wykorzystanie. Tusk zasygnalizował, że priorytetem państwa powinno być „uszczelnienie systemu finansowania” oraz poprawa zarządzania środkami w ochronie zdrowia, a nie mechaniczne zwiększanie składki.
Utrzymanie składki zdrowotnej na niezmienionym poziomie ma jednak swoje konsekwencje. W ostatnich latach Narodowy Fundusz Zdrowia stanął w obliczu rosnących zobowiązań wobec świadczeniodawców, przy jednoczesnym wzroście kosztów usług medycznych, wynagrodzeń personelu i inflacji w sektorze zdrowia. Brak dodatkowego źródła przychodów, jakim byłaby wyższa składka, oznacza konieczność poszukiwania alternatywnych mechanizmów finansowania – czy to poprzez przesunięcia środków w budżecie państwa, czy wykorzystanie funduszy celowych, takich jak Fundusz Medyczny.
Warto zauważyć, że decyzja premiera zapadła w tym samym tygodniu, w którym prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o Funduszu Medycznym, umożliwiającą przekazanie 3,6 mld zł na rzecz NFZ. Ten zbieg wydarzeń nie jest przypadkowy – oba działania mają charakter stabilizacyjny, ukierunkowany na zapewnienie ciągłości finansowania świadczeń bez konieczności sięgania po nowe obciążenia fiskalne. W praktyce jednak może to oznaczać jedynie przesunięcie problemu w czasie.
Eksperci zwracają uwagę, że utrzymanie obecnego poziomu składki zdrowotnej w perspektywie długoterminowej może okazać się niewystarczające. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa i rosnącymi kosztami leczenia chorób przewlekłych system będzie potrzebował coraz większych środków, by utrzymać poziom świadczeń. Wydatki na zdrowie w Polsce wciąż pozostają poniżej średniej unijnej, zarówno w ujęciu procentu PKB, jak i per capita. Bez zwiększenia finansowania – czy to poprzez wyższe składki, czy reformę systemu podatkowego – trudno będzie zrealizować cele strategiczne, takie jak skrócenie kolejek, poprawa dostępności specjalistów czy rozwój opieki długoterminowej.

Wypowiedź Donalda Tuska można zatem odczytywać jako element polityki równowagi – z jednej strony deklaracji stabilności gospodarczej, z drugiej – zapowiedzi poszukiwania nowych metod poprawy efektywności systemu zdrowia. Premier podkreślił, że konieczne jest bardziej racjonalne gospodarowanie już dostępnymi zasobami, w tym optymalizacja sieci szpitali, inwestycje w cyfryzację ochrony zdrowia i rozwój profilaktyki, które w dłuższej perspektywie mogą ograniczyć presję kosztową.
Nieplanowanie podniesienia składki zdrowotnej oznacza, że w nadchodzącym roku głównym źródłem finansowania systemu pozostanie budżet państwa oraz środki z Funduszu Medycznego. Wymaga to jednak wysokiego poziomu koordynacji między resortem zdrowia, finansów i kancelarią premiera. Warto też przypomnieć, że zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, celem państwa jest osiągnięcie wydatków na zdrowie na poziomie 7 proc. PKB do 2027 roku. Przy utrzymaniu składki na dotychczasowym poziomie osiągnięcie tego celu może być wyzwaniem.
Z perspektywy polityki zdrowotnej decyzja rządu może być zrozumiała, ale z punktu widzenia ekonomiki zdrowia – oznacza utrzymanie status quo w sytuacji, w której system potrzebuje nie tylko stabilizacji, ale i impulsu rozwojowego. Ostatecznie to nie wysokość składki, lecz sposób zarządzania środkami, koordynacja działań i transparentność wydatków zdecydują, czy polski system ochrony zdrowia zdoła utrzymać równowagę między dostępnością a jakością świadczeń.
Pytania i odpowiedzi
Czy rząd planuje podwyższenie składki zdrowotnej w 2025 roku?
Nie. Premier Donald Tusk podczas szczytu medycznego „Bezpieczny Pacjent” jednoznacznie stwierdził, że rząd nie planuje podniesienia składki zdrowotnej ani w 2025, ani w 2026 roku.
Dlaczego premier nie chce podnieść składki zdrowotnej?
Decyzja wynika z troski o stabilność gospodarczą i ochronę domowych budżetów obywateli. Premier argumentował, że obecne wydatki na ochronę zdrowia są rekordowo wysokie, a wyższa składka mogłaby nadmiernie obciążyć podatników.
Jakie są skutki braku podwyżki składki dla systemu ochrony zdrowia?
Brak dodatkowych wpływów może utrudnić finansowanie rosnących kosztów świadczeń i wynagrodzeń w ochronie zdrowia. NFZ będzie musiał polegać na przesunięciach budżetowych lub wsparciu z Funduszu Medycznego.
Czy system ochrony zdrowia jest niedofinansowany?
Zdaniem ekspertów – tak. Mimo wzrostu wydatków w ostatnich latach, Polska nadal wydaje na zdrowie mniej niż średnia krajów UE, zarówno w relacji do PKB, jak i w przeliczeniu na mieszkańca.
Jakie działania planuje rząd, aby poprawić sytuację w ochronie zdrowia?
Premier zapowiedział, że priorytetem będzie zwiększenie efektywności wydatkowania środków – m.in. poprzez cyfryzację, lepsze zarządzanie siecią szpitali i wzmocnienie profilaktyki zdrowotnej.
Nowa Rada Zdrowia przy Prezydencie RP
Nowelizacja ustawy o Funduszu Medycznym: strategiczne zasilenie NFZ



































































