„Otyłość to modyfikowalny czynnik ryzyka rozwoju chorób nowotworowych i istnieje na to szereg danych. Jest prawie wiele typów nowotworów**, co do których nie ma wątpliwości, że są związane z nadmierną masą ciała, nieprawidłowym działaniem tkanki tłuszczowej, bo to ona jest sprawcą wzrostu ryzyka” – mówi dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz, prof. CMKP, prowadząca Poradnię Leczenia Otyłości w szpitalu im. Orłowskiego w Warszawie.
Do nowotworów, których ryzyko wzrasta wraz z nadmierną ilością tkanki tłuszczowej, zalicza się m.in. gruczolakoraka przełyku, raka wpustu żołądka, raka jelita grubego, wątroby, pęcherzyka żółciowego, trzustki, nerki i tarczycy, a także raka endometrium, jajnika oraz raka piersi u kobiet po menopauzie – częściej występują u osób chorujących na otyłość. Związek wykazano również w przypadku oponiaka i szpiczaka mnogiego.
„Koronnym argumentem, który przemawia za tym, że to otyłość i nadmiar tkanki tłuszczowej decydują o zwiększonym ryzyku onkologicznym, jest – można powiedzieć – dowód ex juvantibus, czyli po leczeniu. Wiemy, że u pacjentów, którym udaje się skutecznie zredukować masę ciała, poprawić działanie tkanki tłuszczowej ryzyko nowotworzenia automatycznie się zmniejsza” – zauważa ekspertka.
Czytaj także:
Otyłość pod nadzorem medycyny. System, terapia i realne koszty zdrowotne – WIDEO
Stłuszczona wątroba to nie błahostka. Może prowadzić do marskości i raka
Procesy zapalne zwiększają ryzyko rozwoju raka
Otyłości, zwłaszcza trzewnej, towarzyszy przewlekły stan zapalny o niewielkim nasileniu. Wytwarzane przez tkankę tłuszczową cytokiny prozapalne mogą wpływać na środowisko komórkowe, nasilać stres oksydacyjny oraz sprzyjać procesom uczestniczącym w rozwoju nowotworów. Nadmiar tkanki tłuszczowej to większe wytwarzanie wolnych rodników, które uszkadzają DNA i mogą inicjować mutacje prowadzące do rozwoju raka.
U osób chorujących na otyłość często rozwija się insulinooporność, której może towarzyszyć podwyższone stężenie insuliny. Zaburzenia szlaków insulinowych oraz insulinopodobnych czynników wzrostu mogą sprzyjać proliferacji komórek i hamować ich zaprogramowaną śmierć.
Tkanka tłuszczowa może produkować szereg substancji potencjalnie onkogennych, m.in. estrogeny, które u chorych na otyłość produkowane są w nadmiarze i są rodzajem estrogenów sprzyjających powstaniu nowotworu. Te hormony „podkręcają” podziały komórkowe i jednocześnie blokują naturalną śmierć komórek, która jest zwana apoptozą. Obydwa te procesy sprzyjają rozrostowi nowotworu.
Otyłość zmienia skład flory bakteryjnej. Bakterie mogą wytwarzać substancje prozapalne i mutagenne, co zwiększa ryzyko nowotworów układu pokarmowego. Zbyt dużo tłuszczu w organizmie osłabia funkcjonowanie układu odpornościowego, co utrudnia wykrycie i likwidację komórek nowotworowych.
Tkanka tłuszczowa to „fabryka” estrogenów. Po menopauzie u kobiet staje się głównym źródłem tych hormonów. Jednak nadmiar estrogenów stymuluje komórki do niekontrolowanego rozrostu i jednocześnie blokują naturalną śmierć komórek, która jest nazywana apoptozą. Obydwa te procesy sprzyjają rozwojowi nowotworów, na przykład rakowi piersi hormonowrażliwemu czy rakowi endometrium. Czy to oznacza, że otyłość bardziej predysponuje kobiety do chorób nowotworowych?
„Jeżeli spojrzymy na ogólne dane populacyjne, to można powiedzieć, że mniej więcej trzykrotnie większe jest ryzyko nowotworów u kobiet niż u mężczyzn. Rozbijając to na poszczególne typy nowotworów, widać, że tę nadwyżkę generują przede wszystkim nowotwory estrogenozależne, czyli rak piersi po menopauzie, rak endometrium i jajnika. Mężczyźni natomiast mają zwiększone ryzyko nowotworów przewodu pokarmowego, co wiąże się zazwyczaj z większą częstością występowania u nich otyłości trzewnej/brzusznej. Tłuszcz trzewny jest bardzo dysfunkcyjny” – wyjaśnia prof. Kuryłowicz.
Czy leki stosowane w otyłości są bezpieczne?
Otyłość sprzyja nowotworzeniu i są na to dowody, ale też zderzamy się z sensacyjnymi newsami, że leki stosowane w leczeniu otyłości mogą wywoływać raka trzustki. Ile w tym jest prawdy?
„W dużych badaniach nie udowodniono, aby nowoczesne terapie zwiększały ryzyko nowotworu trzustki czy jakichkolwiek innych. Szczególnej ostrożności wymaga kwestia rdzeniastego raka tarczycy. Zakres ostrzeżeń i przeciwwskazań zależy od konkretnego leku oraz jego charakterystyki produktu leczniczego, dlatego decyzję o terapii powinien podejmować lekarz po uwzględnieniu wywiadu pacjenta. Ale powiedzmy sobie szczerze, to jest choroba, która dotyczy promila pacjentów onkologicznych” – informuje ekspertka.
Specjalistka zapewnia, że zarówno zarówno agoniści receptora GLP-1, jak i preparaty dwuskładnikowe są bezpieczne pod względem onkologicznym i tak naprawdę ratują pacjentów przed chorobami onkologicznymi. Co więcej, pojawiają się już badania sugerujące, że leki te mogą być związane z mniejszym ryzykiem rozwoju raka. Opublikowane w „JAMA Oncology” badanie pokazało, że stosowanie GLP-1 wiązało się z o 25 proc. niższym ryzykiem raka endometrium, o 47 proc. niższym ryzykiem raka jajnika i o 31 proc. niższym ryzykiem oponiaka.
„Biorąc pod uwagę, że ponad 137 mln osób w USA kwalifikuje się obecnie do terapii GLP-1, nawet niewielkie zmiany w ryzyku zachorowania na raka mogą mieć znaczący wpływ na zdrowie publiczne” – skonkludowali autorzy badania. Zauważyli jednocześnie, że badania obserwacyjne, takie jak omawiane, nie mogą udowodnić związku przyczynowo-skutkowego i nie można stwierdzić, czy jakiekolwiek zmniejszenie ryzyka raka było spowodowane samymi lekami GLP-1 czy też utratą masy ciała w efekcie przyjmowanych leków.
Z kolei na tegorocznym największym światowym kongresie onkologicznym ASCO w Chicago zostały zaprezentowane wyniki badania z udziałem 12 tys. pacjentów onkologicznych przyjmujących zastrzyki z analogiem GLP-1. W przypadku raka płuca i raku piersi aż 9 na 10 pacjentów nie rozwinęło przerzutów. W przypadku raka jelita grubego 87 proc. chorych pozostało wolnych od przerzutów, a przy raku wątroby odsetek ten wyniósł ok. 81 proc.
Badanie włoskie, również przedstawione w trakcie ASCO, wykazało, że kobiety z zaawansowanym rakiem piersi z dodatnimi receptorami hormonalnymi, które przyjmowały analogi GLP-1, żyły średnio niemal o 19 miesięcy dłużej niż te, które ich nie stosowały.
Renomowane czasopismo „Scientific American” poinformowało o kolejnych badaniach w tym obszarze. Dr Elizabeth McDonald, radiolog z University of Pennsylvania, przeanalizowała dane ponad 111 tys. kobiet. Okazało się, że u stosujących leki z grupy GLP-1 yzyko rozpoznania raka piersi było o 30 proc. niższe. „Leki GLP-1 są intrygujące z perspektywy badań nad rakiem, ponieważ nie zostały zaprojektowane do terapii nowotworowej, ale wpływają na wiele różnych celów i szlaków związanych z rozwojem raka, dlatego chętnie je badamy w tym kontekście” – powiedziała dr McDonald.
Badanie przeprowadzone na Virginia Commonwealth University wykazało większe szanse przeżycia chorych na nowotwór stosujących GLP-1. Jak tłumaczył Bernard Fuemmeler, zastępca dyrektora ds. badań populacyjnych na VCU: „utrata masy ciała wywołana przez te leki zmniejsza ryzyko nowotworów związanych z otyłością”.
Źródło:
** Zgodnie z oceną Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem istnieją wystarczające dowody potwierdzające związek nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej z co najmniej 13 rodzajami nowotworów: IARC identifies eight additional cancer sites linked to overweight and obesity https://www.iarc.who.int/pressrelease/iarc-identifies-eight-additional-cancer-sites-linked-to-overweight-and-obesity/
GLP-1s may help prevent the spread of lung, breast, colorectal, and liver cancers https://www.asco.org/practice-patients/patient-resources/research-summaries/GLP-1-cancer-progression
GLP-1 Receptor Agonists and Cancer Risk in Adults With Obesity https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12371547/
Prof. Mariusz Wyleżoł: Koordynowana opieka nad pacjentem bariatrycznym w Polsce
Dogonić Europę w onkologii kobiet – raport Koalicji OnkoZdrowia Kobiet






























































