Leczenie nieswoistych chorób zapalnych jelit nie jest jeszcze rewolucją. – Ale na pewno możemy mówić o ewolucji, bo każdy rok przynosi jedną, dwie nowe cząsteczki, które niosą korzyść pacjentom – mówi prof. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.
Nieswoiste choroby zapalne jelit są przewlekłe, nieuleczalne. Rejestrowane obecnie leki coraz lepiej kontrolują proces zapalny. Niektóre zaczynają hamować włóknienie, inne działają bardzo szybko. Są już też terapie doustne. – Leczenie pozwala pacjentom bardzo dobrze i coraz lepiej funkcjonować, a dzięki temu, że leków jest kilka, możliwa jest personalizacja leczenia. Możemy dobrać pacjentom jak najlepszą opcję terapeutyczną – mówi prof. Rydzewska i dodaje, że zmiana rewolucyjna byłaby wtedy, gdybyśmy mogli zapobiec tym chorobom.
W Polsce lekarze mają dostęp do coraz lepszych leków, do nowych innowacyjnych cząsteczek, ale nadal, tak jak w wielu innych krajach mogą leczyć lekami biologicznymi dopiero wtedy, gdy leczenie terapią klasyczną, czyli lekami steroidowymi, okaże się nieskuteczne. – Wydaje się, że zasada ta będzie niedługo zmieniona. W badaniu brytyjskim Profile wykazano, że jeżeli u pacjenta ze świeżo rozpoznaną chorobą Leśniowskiego-Crohna szybciej włączamy leczenie biologiczne, nie stosujemy steroidoterapii, to kosztowo jest to dużo bardziej efektywne. Nie dochodzi bowiem do rozwoju trwałych powikłań, a pacjenci lepiej rokują – mówi prof. Rydzewska.
Opóźnienie w rozpoczęciu leczenia
Szybsze wdrażanie leczenia biologicznego może jeszcze bardziej poprawić stan chorych, ale w Polsce zaczynamy leczenie za późno. – W ramach programów lekowych jest leczonych mniej niż 10 proc. chorych. To oznacza, że tylko 10 proc. pacjentów jest w miarę dobrze zaopiekowanych. Na Zachodzie odsetki te sięgają ponad 20 proc. – dodaje prof. Rydzewska.
Jednym z tego powodów jest to, że brakuje u nas opieki kompleksowej, o którą Polskie Towarzystwo Gastroenterologii walczy od lat. – Właśnie złożyliśmy nowy projekt opieki kompleksowej w nieswoistych chorobach zapalnych jelit. Wydaje się nam, że gdyby udało się zwiększyć liczbę tych ośrodków stosujących leczenie biologiczne i rozszerzyć kompetencje lekarzy rodzinnych, to bylibyśmy w stanie lepiej zaopiekować się tą grupą pacjentów – zapewnia prof. Rydzewska.
Innym powodem opóźnienia leczenia jest to, że pacjenci często ignorują pierwsze niepokojące sygnały. Piotr Wójcik, który choruje na chorobę Leśniowskiego-Crohna, przyznaje, że do lekarza poszedł dopiero wtedy, gdy często miał krwawe biegunki. – Cierpiałem za każdym razem, gdy coś zjadłem. Tego nie dało już się zlekceważyć – przyznaje Piotr Wójcik. Stracił też na wadze. W krytycznym momencie ważył zaledwie 53 kg.
Chirurg, do którego zwrócił się o pomoc, uznał, że to hemoroidy. – Stwierdził, że krew się pojawia i wcale nie musi jej być tak dużo jak mówię, ale działa na psyche. Przepisał czopki z kwasem hialuronowym i jakiś lek bez recepty, a że wtedy pracowałem w aptece, to uznałem, że skoro leki nie są poważne, to i choroba nie jest poważna – opowiada Piotr Wójcik. Leki jednak nie pomagały, a wręcz przeciwnie, problem się nasilał – doszedł ogromny ból w okolicy pośladkowej.
Pewnego dnia ból był tak silny, że Piotr nie był w stanie się ubrać, bo nie mógł zgiąć nogi. Poszedł na SOR. – Lekarz nawet na mnie nie spojrzał, tylko na historię mojej choroby, i uznał, że to guzki krwawnicze, czyli nic wielkiego. Dopiero gdy pokazałem mu palcem o co chodzi, stwierdził, że to ropień i trzeba go szybko naciąć – wspomina Piotr Wójcik.
Po zabiegu przez miesiąc Piotr chodził z ropiejącą raną, która nie chciała się goić, ale lekarz uspokajał go, że tak ma być. – Nadszedł krytyczny moment. Z tego bólu, który pojawiał się podczas załatwiania, nie mogłem wytrzymać. Zwolniłem się z pracy i poszedłem, ale nie na SOR, lecz do ambulatorium chirurgicznego. Wtedy po raz pierwszy od lekarza usłyszałem, że może to być choroba Leśniowskiego-Crohna – mówi Piotr Wójcik.
Już następnego dnia Piotr trafił na oddział, a w ciągu dwóch tygodni miał wykonany komplet badań – gastroskopię, kolonoskopię, rezonans magnetyczny, a także kompleksowe badania krwi, które wykazały bardzo dużą niedokrwistość z powodu niedoboru żelaza. Potwierdziły one wstępną diagnozę – choroba Leśniowskiego-Crohna.
Bardzo młodzi pacjenci
Na chorobę Leśniowskiego-Crohna zapadają dzieci i ludzie młodzi. Drugi szczyt zachorowalności przypada na 50. lub 60. rok życia, ale tych osób jest zdecydowanie mniej niż młodszych. – Kiedy prowadziliśmy Polski Rejestr Choroby Leśniowskiego-Crohna, to w momencie zapisania, a nie zachorowania ponad 70 proc. pacjentów nie skończyło 35. roku życia – mówi prof. Rydzewska.
Gdy w 2015 r. Piotr rozpoczął leczenie, miał 27 lat. Najpierw musiał poprawić parametry krwi. Przyjmował dożylnie żelazo, a potem został zakwalifikowany do leczenia biologicznego – dostawał zastrzyki podskórne. Stan jelit zdecydowanie się poprawił, ale problemem nadal była przetoka, która powstała przy pośladku i wciąż się zamykała, powodując potworny ból. Widząc, że nie ma poprawy lekarka zrezygnowała z leczenia biologicznego i skierowała Piotra do lekarza, który prowadził badanie kliniczne nad nowym lekiem. – Ale prawdopodobnie byłem w grupie, która dostawała placebo, a nie lek, bo nie było poprawy – wspomina Piotr Wójcik.
Wiosną 2018 r. Piotr przeszedł operację wycięcia przetoki. Gdy doszedł do siebie, kilka miesięcy później rozpoczął terapię nowym lekiem biologicznym, na którym jest do dziś. – Co osiem tygodni dostaję kroplówkę. Przetoka ładnie się wygoiła. Leczenie przynosiło efekty i trochę sobie pofolgowałem, bo skoro jest dobrze, to można wszystko – wspomina. Zaczął tyć – ważył ponad 100 kg i miał złe parametry wątrobowe. – Lekarka prowadząca ostrzegła mnie, bym się za siebie wziął, bo ta radość doprowadzi mnie do cukrzycy typu 2 – opowiada Piotr.
Od tego czasu Piotr zwraca uwagę na to, co je. Unika przetworzonej żywności, dań smażonych, je nieco więcej białka, a trochę mniej węglowodanów. – To po prostu rozsądna dieta oparta o jak największą ilości naturalnych składników, choć odstępstwa się zdarzają. Zrzuciłem trochę kilogramów. Teraz ważę nieco ponad 90 kg, muszę jeszcze trochę schudnąć, ale już nie jest źle. Parametry wątroby są w normie, a wyniki krwi mam jak człowiek zdrowy. Żadnych stanów zapalnych. I nic mnie nie boli – dodaje.
Dieta, która niszczy jelita
Kiedy Piotr zaczynał chorować, nie mówiło się dużo o nieswoistych chorobach zapalnych jelit i niewiele było opcji leczenia. Teraz tych leków jest kilka. – To daje ten komfort, że jeśli obecne leczenie przestanie działać, to jest jeszcze kilka innych leków, które może przyniosą efekt. To uspokaja, bo najgorzej to dojść do ściany i nie mieć już żadnej możliwości leczenia – mówi Piotr. Nadzieję dają też prowadzone obecnie badania kliniczne nad kolejnymi lekami oraz nad skojarzeniem obecnych dwóch terapii.
W Polsce, według szacunków, na nieswoiste choroby zapalne jelit choruje 100-150 tys. osób. – Trochę więcej mamy pacjentów z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, a nieco mniej z chorobą Leśniowskiego-Crohna, ale chorych wciąż przybywa, szczególnie dotyczy to choroby Leśniowskiego-Crohna – mówi prof. Rydzewska.
Przyczyną rosnącej liczby pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit są w dużym stopniu czynniki środowiskowe. – Głównie dieta bogata w produkty wysoko przetworzone i zawierające dodatki spożywcze – mówi prof. Rydzewska i dodaje, że z tego powodu przybywa pacjentów ze wszystkimi chorobami autoimmunologicznymi i niektórymi nowotworami, szczególnie przewodu pokarmowego.
W tym roku Unia Europejska zabroniła stosowania w żywności dwutlenku tytanu o symbolu E171, obecnego w kolorowych posypkach do ciast, czy lodów oraz kolorowych napojach. – A że dzieci uwielbiają kolorowe słodycze i sztuczne kolorowe napoje, to sprawia, że jedzą pięć, sześć razy więcej dwutlenku tytanu niż dorośli – mówi prof. Rydzewska.
Stanom zapalnym jelit sprzyja także karagen (E407), którym zastąpiono żelatynę. Można go znaleźć w jogurtach, śmietanie, lodach, dżemach, galaretkach czy uwielbianych przez dzieci kolorowych żelkach, piankach i czekoladach. Karagen niszczy naszą mikrobiotę i barierę jelitową. Obecnie przez europejskie i amerykańskie urzędy ds. bezpieczeństwa żywności jest jednak uznawany za bezpieczny w ustalonych dawkach.
Podobnie jest z polisorbatem (E433). Składnik ten pomaga łączyć składniki, które normalnie by się nie mieszały, takie jak olej i woda. Stosowany jest w lodach, sosach sałatkowych, żywności w puszkach czy majonezie, gdzie pomaga utrzymać gładką konsystencję i zapobiega rozwarstwianiu się składników. Jelitom szkodzi także karboksymetyloceluloza (E466), stosowana powszechnie w przemyśle spożywczym jako zagęstnik, stabilizator i emulgator. Znaleźć ją można w ciastkach, lodach, syropach.
– Nasza żywność od lat 50. XX wieku diametralnie się zmieniła. Masowa produkcja żywności wysoko przetworzonej i jej powszechne spożycie doprowadziło do rosnącej częstości chorób autoimmunologicznych, między innymi nieswoistych chorób zapalnych jelit. Dopiero od niedawna zaczyna się na to zwracać uwagę – mówi prof. Rydzewska. – Mówimy o szkodliwości cukru i tłuszczu. Zaczęliśmy zatem wytwarzać produkty pozbawione tych składników, ale są one jeszcze gorsze niż żywność, która już i tak była zła. Najlepsze efekty, jeśli chodzi o profilaktykę nieswoistych chorób zapalnych jelit, przyniósłby powrót do zdrowej, naturalnej żywności.
Prof. Rydzewska jest w Polsce koordynatorem projektu europejskiego, którego celem jest ocena czynników ryzyka choroby Leśniowskiego-Crohna. – Badamy w nim młodych krewnych pierwszego stopnia pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna i sprawdzamy, w jakim stopniu zmiana stylu życia, ale głównie nawyków dietetycznych, pozwala uniknąć tej choroby – mówi prof. Rydzewska. – Hasło tego projektu brzmi: „Przyszłość bez choroby Crohna”.
10 najczęstszych objawów raka. Sygnały, które mogą uratować życie
Najczęściej wyszukiwane pytania o nieswoiste choroby zapalne jelit
Czym są nieswoiste choroby zapalne jelit?
To przewlekłe choroby o podłożu autoimmunologicznym, w których układ odpornościowy atakuje błonę śluzową jelit, prowadząc do stanu zapalnego. Najczęstsze z nich to choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego.
Jakie są pierwsze objawy choroby Leśniowskiego-Crohna lub WZJG?
Do typowych symptomów należą bóle brzucha, przewlekłe biegunki, obecność krwi w stolcu, utrata masy ciała i uczucie wyczerpania. Wczesne rozpoznanie jest kluczowe, ponieważ szybkie wdrożenie leczenia zapobiega powikłaniom.
Na czym polega leczenie biologiczne NZJ?
Leczenie biologiczne wykorzystuje przeciwciała monoklonalne, które blokują konkretne mediatory zapalenia, takie jak TNF-alfa czy interleukiny. Pozwala to skutecznie kontrolować chorobę, zmniejszyć objawy i utrzymać długotrwałą remisję.
Czy NZJ można całkowicie wyleczyć?
Obecnie nie istnieje terapia prowadząca do całkowitego wyleczenia, ale dzięki nowoczesnym lekom możliwe jest osiągnięcie długotrwałej remisji i znaczna poprawa jakości życia.
Jak duże znaczenie ma dieta w NZJ?
Dieta ma ogromny wpływ na przebieg choroby. Produkty wysoko przetworzone, bogate w emulgatory i konserwanty, mogą nasilać stan zapalny jelit. Zaleca się spożywanie naturalnej żywności, bogatej w błonnik, kwasy tłuszczowe omega-3 i probiotyki.
Czy NZJ dotyczy tylko osób dorosłych?
Nie. Choroba Leśniowskiego-Crohna i WZJG coraz częściej diagnozowane są u dzieci i młodych dorosłych, co potwierdzają dane z rejestrów krajowych i europejskich.
Jakie są nowe kierunki w leczeniu NZJ?
Naukowcy prowadzą badania nad nowymi cząsteczkami biologicznymi, terapiami celowanymi o działaniu doustnym oraz nad skojarzeniami różnych leków. Duży nacisk kładzie się także na prewencję i modyfikację stylu życia u osób z grup ryzyka.



































































