Pojawienie się leków, które mogą spowalniać postęp choroby Alzheimera, otwiera nowy etap w neurologii. Nie oznacza jednak, że nowe możliwości terapeutyczne automatycznie staną się dostępne dla wszystkich chorych. Leczenie może zostać zastosowane jedynie na wczesnym etapie choroby, u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów, po potwierdzeniu obecności patologii amyloidowej w mózgu. Dlatego – jak ocenia prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz – konieczne jest przygotowanie całego systemu ochrony zdrowia do wcześniejszego rozpoznawania zaburzeń poznawczych.
Zmiana dotyczy nie tylko samej farmakoterapii. Wprowadzenie nowych leków wymaga stworzenia sprawnej ścieżki prowadzącej od pierwszej rozmowy pacjenta z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, przez specjalistyczną diagnostykę neurologiczną i neuropsychologiczną, aż po badania potwierdzające przyczynę zaburzeń i kwalifikację do leczenia. Potrzebne będą również ośrodki dysponujące możliwością regularnego podawania leków oraz monitorowania bezpieczeństwa terapii.

Początek nowej ery w leczeniu choroby Alzheimera
Przez wiele lat leczenie choroby Alzheimera opierało się przede wszystkim na preparatach, które mogły łagodzić część objawów, ale nie oddziaływały bezpośrednio na procesy prowadzące do rozwoju choroby. Nowe terapie przeciwciałami monoklonalnymi są ukierunkowane na beta-amyloid – białko odkładające się w mózgu w postaci patologicznych złogów.
„Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera. Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby (Alzheimera – przyp. PAP), które mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów” – powiedziała prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
W Unii Europejskiej do leczenia wczesnej choroby Alzheimera dopuszczono między innymi lekanemab oraz donanemab. Oba preparaty są przeznaczone dla ściśle określonej grupy dorosłych pacjentów z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera, u których potwierdzono obecność złogów beta-amyloidu. Wskazania obejmują osoby niemające wariantu ApoE4 lub posiadające jedną jego kopię. Ograniczenie to wynika między innymi z profilu bezpieczeństwa terapii.
Nowe leki nie cofają powstałych już zaburzeń i nie prowadzą do wyleczenia choroby Alzheimera. Ich zadaniem jest spowolnienie pogarszania się funkcji poznawczych i codziennego funkcjonowania u części odpowiednio dobranych pacjentów. Oznacza to, że znaczenie terapii jest największe wtedy, gdy choroba zostanie rozpoznana na możliwie wczesnym etapie.
Leczenie jest możliwe tylko na wczesnym etapie choroby
Najważniejszym ograniczeniem nowych terapii jest wąskie okno, w którym można rozważać ich zastosowanie. Pacjent powinien znajdować się na etapie łagodnych zaburzeń poznawczych spowodowanych chorobą Alzheimera albo łagodnego otępienia. W późniejszych stadiach choroby leczenie przeciwciałami antyamyloidowymi nie jest przeznaczone do stosowania.
„Jeżeli pacjent trafia do neurologa dopiero wtedy, gdy otępienie jest już zaawansowane, nie ma możliwości zastosowania tych leków. Ponadto wczesne rozpoznanie daje pacjentom czas na wdrożenie interwencji niefarmakologicznych, ma więc bardzo istotne znaczenie” – podkreśliła prof. Sienkiewicz-Jarosz.
Problem polega na tym, że pogorszenie pamięci i innych funkcji poznawczych przez długi czas może być traktowane jako naturalna konsekwencja starzenia. Pacjent lub jego bliscy zgłaszają się po pomoc dopiero wtedy, gdy trudności zaczynają wyraźnie wpływać na prowadzenie gospodarstwa domowego, przyjmowanie leków, zarządzanie finansami, poruszanie się poza domem albo wykonywanie pracy.
Tymczasem łagodne zaburzenia poznawcze nie zawsze oznaczają rozwijającą się chorobę Alzheimera. Podobne problemy mogą być związane z innymi chorobami neurologicznymi, zaburzeniami psychicznymi, działaniem leków, zaburzeniami snu, niedoborami, chorobami tarczycy lub innymi schorzeniami ogólnoustrojowymi. Właśnie dlatego konieczna jest pełna ocena kliniczna, a nie jedynie wykonanie pojedynczego testu pamięci lub badania laboratoryjnego.
„Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa, a także odpowiednie przygotowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) do wczesnego rozpoznawania niepokojących objawów” – oceniła specjalistka.
Potwierdzenie patologii amyloidowej jest warunkiem terapii
Samo stwierdzenie problemów z pamięcią nie wystarcza do rozpoznania choroby Alzheimera ani zakwalifikowania pacjenta do nowego leczenia. Konieczne jest potwierdzenie, że przyczyną objawów są procesy charakterystyczne dla tego schorzenia, w tym odkładanie się beta-amyloidu.
Do podstawowych metod wykorzystywanych w tym celu należy badanie płynu mózgowo-rdzeniowego, pobieranego podczas punkcji lędźwiowej, oraz pozytonowa tomografia emisyjna, czyli PET, z zastosowaniem odpowiedniego znacznika. Badania pozwalają ocenić obecność zmian biologicznych związanych z chorobą Alzheimera.
Europejska Agencja Leków wskazuje, że przed rozpoczęciem leczenia lekanemabem lub donanemabem obecność amyloidu musi zostać potwierdzona odpowiednim, zwalidowanym badaniem. Pacjent wymaga również określenia statusu genu ApoE oraz wykonania rezonansu magnetycznego mózgu. W trakcie terapii konieczne są kolejne badania MRI, służące między innymi wykrywaniu nieprawidłowości określanych jako ARIA, które mogą obejmować obrzęk lub krwawienia w mózgu.
Wymagania te pokazują, że nowe leczenie nie może być prowadzone bez odpowiedniej infrastruktury. Potrzebny jest dostęp nie tylko do konsultacji neurologicznej, lecz także do diagnostyki biomarkerowej, badań genetycznych, rezonansu magnetycznego i specjalistów potrafiących ocenić wyniki oraz monitorować możliwe działania niepożądane.
Biomarkery krwi mogą skrócić drogę do rozpoznania
Duże nadzieje wiąże się z rozwojem badań biomarkerów oznaczanych we krwi. Mogą one pomóc w ustalaniu, którzy pacjenci z zaburzeniami poznawczymi wymagają dalszej, bardziej specjalistycznej diagnostyki.
„Jednak coraz większe znaczenie zyskują biomarkery oznaczane we krwi, przede wszystkim fosforylowane białko tau, a zwłaszcza p-tau217. To ogromny krok naprzód, ponieważ pobranie krwi jest znacznie mniej inwazyjne i łatwiejsze do zastosowania u większej liczby pacjentów” – wyjaśniła prof. Sienkiewicz-Jarosz.
Badanie krwi może być prostsze organizacyjnie niż punkcja lędźwiowa czy badanie PET. Nie oznacza to jednak, że wynik biomarkera samodzielnie przesądza o rozpoznaniu choroby Alzheimera. Ocenę należy zawsze odnieść do objawów pacjenta, wyników badania neurologicznego, testów funkcji poznawczych oraz badań obrazowych i laboratoryjnych.
Biomarkery nie są również przeznaczone do wykonywania przesiewowego u zdrowych osób, które nie zgłaszają problemów z pamięcią ani innymi funkcjami poznawczymi. Mogą natomiast usprawnić diagnostykę pacjentów mających objawy i pomóc w wyborze osób, które powinny zostać skierowane do kolejnego etapu postępowania.
Lekarz rodzinny może zauważyć pierwsze sygnały
Kluczową rolę we wcześniejszym wykrywaniu zaburzeń poznawczych może odegrać podstawowa opieka zdrowotna. To lekarz rodzinny często jako pierwszy ma możliwość zauważenia zmiany sposobu funkcjonowania pacjenta, przeprowadzenia wstępnej oceny i wykluczenia części odwracalnych przyczyn pogorszenia pamięci.
Jednym z narzędzi, które może wspierać ten proces, jest program profilaktyczny „Moje Zdrowie”. Program rozpoczął się 5 maja 2025 roku i jest przeznaczony dla osób ubezpieczonych, które ukończyły 20 lat. Zakres bilansu zależy od wieku i odpowiedzi udzielonych w ankiecie zdrowotnej. U osób po 60. roku życia przewidziano dodatkowo ocenę funkcji poznawczych, stanowiącą screening w kierunku zaburzeń pamięci i chorób otępiennych.
„Warto też pamiętać, że w ramach programu »Moje Zdrowie« u osób w wieku 60 lat lub starszych przewidziano ocenę funkcji poznawczych. Dzięki temu lekarz rodzinny ma szansę zauważyć niepokojące objawy i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki” – podkreśliła neurolog.
Program nie zastępuje pełnej diagnostyki choroby Alzheimera. Może jednak pomóc w wychwyceniu osób, u których występują niepokojące objawy i które powinny zostać skierowane na konsultację specjalistyczną. Zgodnie z zasadami programu osoby w wieku 20–49 lat mogą korzystać z bilansu co pięć lat, natomiast osoby od 50. roku życia – co trzy lata.
Potrzebna jest jasno określona ścieżka pacjenta
Samo zwiększenie liczby badań przesiewowych nie rozwiąże problemu, jeżeli pacjent z nieprawidłowym wynikiem nie otrzyma możliwości szybkiego przejścia do kolejnych etapów diagnostyki. Konieczne jest ustalenie, jakie działania powinien podjąć lekarz POZ, dokąd skierować chorego i w jakim czasie powinny zostać wykonane konsultacje oraz badania.
„Największym wyzwaniem jest przygotowanie całego systemu do wcześniejszego rozpoznawania choroby oraz wdrażania nowych terapii. Potrzebujemy dobrze zorganizowanej ścieżki diagnostycznej – od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, przez ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, aż po wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się diagnostyką i leczeniem chorób prowadzących do otępienia” – tłumaczyła prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.
Taka ścieżka powinna obejmować możliwość wykonania testów poznawczych, konsultacji neuropsychologicznej, podstawowych badań laboratoryjnych i obrazowych, a następnie – w uzasadnionych przypadkach – badań potwierdzających patologię amyloidową. Kolejnym etapem byłaby ocena przeciwwskazań, statusu ApoE4 oraz ryzyka działań niepożądanych.
Znaczenie ma również czas. Pacjent, który zbyt długo czeka na kolejne konsultacje i badania, może w trakcie diagnostyki przejść z łagodnego do bardziej zaawansowanego stadium choroby, w którym zastosowanie terapii modyfikującej przebieg schorzenia nie będzie już możliwe.
Polskie Towarzystwo Neurologiczne wskazuje, że jednym z najważniejszych wyzwań neurologii w 2026 roku jest opracowanie praktycznych standardów wykrywania otępienia, wykorzystywania biomarkerów oraz kwalifikowania chorych do nowych terapii.
Nowe leczenie wymaga większej liczby specjalistów
Drugim zasadniczym problemem są kadry. Według danych przywołanych przez prof. Halinę Sienkiewicz-Jarosz w Polsce pracuje nieco ponad cztery tysiące neurologów, a około jedna trzecia aktywnych zawodowo specjalistów osiągnęła już wiek emerytalny. Jednocześnie wraz ze starzeniem się społeczeństwa można oczekiwać wzrostu liczby osób wymagających diagnostyki zaburzeń poznawczych i opieki z powodu chorób otępiennych.
„Rosnąca liczba pacjentów z chorobami otępiennymi i innymi schorzeniami neurologicznymi będzie wymagała nie tylko większej liczby lekarzy, ale również pielęgniarek neurologicznych, neuropsychologów, logopedów, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych i pracowników socjalnych” – wymieniała specjalistka.
Choroba Alzheimera nie jest schorzeniem, którego leczenie można ograniczyć do przepisania leku. Pacjent może wymagać pomocy w utrzymaniu aktywności, sprawności ruchowej i komunikacji, a z czasem również wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Istotną częścią opieki pozostaje także edukacja i pomoc dla rodziny lub innych opiekunów.
Wprowadzenie terapii antyamyloidowych dodatkowo zwiększa wymagania wobec systemu. Leki są podawane w infuzjach dożylnych – lekanemab co dwa tygodnie, a donanemab co cztery tygodnie. Pacjenci muszą pozostawać pod nadzorem lekarzy doświadczonych w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera oraz przechodzić zaplanowane badania kontrolne.
Finansowanie diagnostyki jest warunkiem rzeczywistego dostępu
Dopuszczenie nowych leków do stosowania w Unii Europejskiej nie kończy procesu organizowania dostępu do leczenia. W poszczególnych państwach konieczne jest określenie zasad finansowania terapii, kwalifikacji pacjentów, monitorowania bezpieczeństwa oraz działania ośrodków prowadzących leczenie.
Równie ważne jest finansowanie całej diagnostyki poprzedzającej rozpoczęcie terapii. Bez dostępu do badań neuropsychologicznych, rezonansu magnetycznego, badań biomarkerowych i metod potwierdzających obecność amyloidu możliwość stosowania nowych leków pozostanie ograniczona. Odrębnym wyzwaniem jest zapewnienie odpowiedniej liczby miejsc, w których pacjenci będą mogli regularnie otrzymywać leczenie dożylne.
Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz zwróciła uwagę, że zabezpieczenie przez Narodowy Fundusz Zdrowia środków na diagnostykę i leczenie chorób neurologicznych jest warunkiem umożliwiającym pacjentom korzystanie z osiągnięć współczesnej medycyny.
Nowe terapie zmieniają perspektywę leczenia choroby Alzheimera, ale jednocześnie ujawniają, jak wiele elementów systemu musi działać sprawnie i w odpowiedniej kolejności. Najważniejszym z nich pozostaje wczesne rozpoznanie. Bez niego nawet skuteczna terapia przeznaczona dla początkowego stadium choroby nie będzie mogła zostać zastosowana.
Co to oznacza dla pacjenta?
Nowe terapie nie są przeznaczone dla każdej osoby z rozpoznaniem choroby Alzheimera. Mogą być rozważane przede wszystkim u pacjentów z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo łagodnym otępieniem, u których potwierdzono obecność patologii amyloidowej i którzy spełniają pozostałe kryteria bezpieczeństwa.
Pacjent lub jego bliscy nie powinni więc czekać, aż problemy z pamięcią całkowicie uniemożliwią samodzielne funkcjonowanie. Powtarzające się trudności z zapamiętywaniem nowych informacji, wykonywaniem znanych czynności, orientacją, planowaniem, doborem słów lub kontrolowaniem codziennych obowiązków warto omówić z lekarzem.
Wczesne zgłoszenie objawów nie oznacza automatycznego rozpoznania choroby Alzheimera. Pozwala natomiast rozpocząć diagnostykę, ustalić przyczynę problemów i – gdy jest to uzasadnione – skierować pacjenta do specjalistycznego ośrodka. Nawet jeżeli chory nie kwalifikuje się do terapii antyamyloidowej, odpowiednio wczesna diagnoza umożliwia zaplanowanie leczenia objawowego, aktywności, rehabilitacji, wsparcia społecznego i dalszej opieki.
Czy nowe leki mogą wyleczyć chorobę Alzheimera?
Nie. Nowe terapie antyamyloidowe nie prowadzą do wyleczenia choroby i nie przywracają utraconych funkcji poznawczych. Mogą spowalniać postęp zaburzeń u części odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów we wczesnym stadium choroby.
Kto może zostać zakwalifikowany do nowej terapii?
Leczenie może być rozważane u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi spowodowanymi chorobą Alzheimera albo łagodnym otępieniem, po potwierdzeniu obecności patologicznych złogów beta-amyloidu. Konieczna jest również ocena statusu ApoE4, wyników rezonansu magnetycznego i pozostałych czynników wpływających na bezpieczeństwo leczenia.
Czy samo pogorszenie pamięci wystarcza do rozpoczęcia leczenia?
Nie. Problemy z pamięcią mogą mieć wiele przyczyn. Pacjent wymaga oceny klinicznej, testów funkcji poznawczych i badań pozwalających ustalić przyczynę objawów. Przed zastosowaniem terapii antyamyloidowej trzeba potwierdzić obecność zmian charakterystycznych dla choroby Alzheimera.
Jak potwierdza się obecność beta-amyloidu?
W diagnostyce wykorzystuje się między innymi badanie płynu mózgowo-rdzeniowego oraz specjalistyczne badanie PET. Rozwijane są także biomarkery krwi, takie jak p-tau217, które mogą wspomagać kwalifikowanie pacjentów do dalszych badań.
Czy biomarkery krwi można badać profilaktycznie u zdrowych osób?
Nie rekomenduje się ich oznaczania u osób zdrowych, które nie mają zaburzeń pamięci ani innych funkcji poznawczych. Biomarkery mają znaczenie przede wszystkim jako element diagnostyki osób zgłaszających niepokojące objawy.
Czy program „Moje Zdrowie” może wykryć chorobę Alzheimera?
Program nie służy do stawiania ostatecznego rozpoznania. U osób od 60. roku życia obejmuje jednak ocenę funkcji poznawczych, która może pomóc zauważyć nieprawidłowości i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki.
Dlaczego podczas terapii potrzebny jest rezonans magnetyczny?
Rezonans wykonuje się przed leczeniem i w jego trakcie, aby ocenić stan mózgu oraz wykrywać między innymi nieprawidłowości ARIA związane z obrzękiem lub krwawieniami. W niektórych sytuacjach wynik badania może oznaczać konieczność czasowego wstrzymania albo zakończenia terapii.
Czy pacjent z zaawansowanym otępieniem może otrzymać nowe leczenie?
Terapie antyamyloidowe są przeznaczone dla wczesnego stadium choroby. Nie są wskazane u pacjentów z umiarkowanym lub zaawansowanym otępieniem.
Źródło: Nauka w Polsce, Europejska Agencja Leków – informacje o dopuszczeniu, wskazaniach, sposobie stosowania i monitorowaniu bezpieczeństwa lekanemabu, Leqembi. Europejska Agencja Leków oraz unijny rejestr produktów leczniczych – informacje dotyczące donanemabu, Kisunla. Główny Inspektorat Sanitarny – informacje o programie profilaktycznym „Moje Zdrowie” i ocenie funkcji poznawczych u osób po 60. roku życia. Polskie Towarzystwo Neurologiczne – informacje dotyczące kierunków rozwoju diagnostyki i terapii chorób otępiennych w 2026 roku.








































































