W ostatnich dniach media w Polsce obiegła tragiczna informacja o wydarzeniu na terenie Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie student III roku prawa miał pozbawić życia pracownicę uczelni. W wyniku tego zdarzenia pojawiły się liczne pytania dotyczące zdrowia psychicznego sprawcy oraz konsekwencji prawnych takiego czynu, szczególnie w kontekście niepoczytalności.
Co to jest niepoczytalność?
Niepoczytalność to stan, w którym osoba z powodu zaburzenia psychicznego nie jest w stanie rozpoznać znaczenia swojego czynu lub pokierować swoim działaniem w trakcie jego popełniania. Jest to pojęcie prawnicze, które ma kluczowe znaczenie przy ocenie winy oskarżonego w procesie karnym. Zgodnie z polskim Kodeksem Karnym, osoba niepoczytalna nie może być uznana za winną popełnionego przestępstwa.
Niepoczytalność – czym jest naprawdę?
Niepoczytalność to pojęcie prawne, którego definicję zawiera artykuł 31 §1 Kodeksu karnego. Mówi on, że nie popełnia przestępstwa ten, kto z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie był w stanie rozpoznać znaczenia czynu albo pokierować swoim postępowaniem.
W praktyce oznacza to sytuację, w której człowiek w chwili czynu był w takim stanie psychicznym, że nie wiedział, co robi – lub wiedział, ale nie miał kontroli nad swoim zachowaniem. Może chodzić o ostre psychozy, schizofrenię, manię z objawami psychotycznymi, ciężką depresję psychotyczną, a czasem także epizody związane z uzależnieniem (choć tutaj orzeczenie niepoczytalności jest rzadsze i wymaga dowodu, że stan psychiczny nie był efektem celowego działania, jakim jest np. intoksykacja alkoholem). Niepoczytalność może wynikać z różnorodnych zaburzeń psychicznych, takich jak epizody psychotyczne, schizofrenia, czy poważne depresje. Epizod psychotyczny, na przykład, często wiąże się z występowaniem halucynacji (rzekomych doznań zmysłowych) oraz urojeń (nieprawdziwych przekonań), które mogą prowadzić do poważnych zachowań agresywnych lub autoagresywnych.
Konsekwencje prawne niepoczytalności
W przypadku stwierdzenia niepoczytalności sprawcy, sąd nie może orzec kary więzienia, ponieważ zgodnie z polskim prawem nie można przypisać winy osobie, która nie jest świadoma znaczenia swojego czynu lub nie jest zdolna do kierowania swoimi działaniami. Zamiast tego, sąd może zastosować środki zabezpieczające, takie jak przymusowa hospitalizacja w zakładzie psychiatrycznym lub inne formy terapii.
Czy niepoczytalność zwalnia z odpowiedzialności? Tak – ale tylko z odpowiedzialności karnej rozumianej jako możliwość skazania i wymierzenia kary. W polskim systemie prawnym niepoczytalność oznacza, że nie można przypisać winy, bo brak jednej z jej podstaw – zdolności do rozpoznania czynu i kierowania swoim zachowaniem. Winę można przypisać jedynie osobie, która działała świadomie i miała możliwość wyboru.
Nie oznacza to jednak, że osoba taka nie poniesie żadnych konsekwencji. W przypadku, gdy sąd – na podstawie opinii biegłych psychiatrów – stwierdzi, że sprawca był niepoczytalny, może zastosować środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, zgodnie z art. 94 §1 Kodeksu karnego. Taki pobyt nie ma charakteru kary, ale jest formą ochrony społeczeństwa i terapii.
Czy można wyjść ze szpitala psychiatrycznego po dokonaniu czynu zabronionego?
Tak, ale dopiero wtedy, gdy zespół ekspertów – psychiatrów, psychologów i terapeutów – orzeknie, że dana osoba nie stanowi już zagrożenia dla siebie i innych. To może potrwać wiele lat, a niekiedy nigdy nie następuje. Są osoby, które spędziły w zakładach psychiatrycznych kilkadziesiąt lat, ponieważ stanowią ciągłe zagrożenie.
Decyzję o zakończeniu pobytu podejmuje sąd na podstawie regularnych opinii biegłych. Nie istnieje z góry ustalony „wyrok” ani czas „odsiadki”. Jeśli ktoś po roku nie stanowi już zagrożenia, może zostać wypuszczony, ale równie dobrze może pozostać pod nadzorem przez 10, 20 lat lub do końca życia.
To rodzi kontrowersje, zwłaszcza w kontekście czynów wyjątkowo brutalnych. Społeczne poczucie sprawiedliwości buntuje się przeciwko wizji „mordercy, który po kilku latach wychodzi”. Ale system prawny nie kieruje się emocjami – kieruje się stanem faktycznym i koniecznością ochrony obywateli, a także humanitarnym traktowaniem osób chorych psychicznie.
Dlaczego to tak trudne do zaakceptowania?
Bo niepoczytalność stoi w sprzeczności z podstawowym przekonaniem, że każdy, kto zrobił coś złego, musi za to odpokutować. Jeśli ktoś popełni czyn odrażający – zabije, zgwałci, znieważy zwłoki – to trudno pogodzić się z myślą, że może nie zostać ukarany w klasyczny sposób.
W rzeczywistości jednak kara więzienia nie spełnia żadnej roli w przypadku osoby, która nie rozumiała swojego czynu. Nie działa tu ani prewencja ogólna (odstraszanie innych), ani indywidualna (reedukacja sprawcy), ani resocjalizacja. Więzienie w takim przypadku byłoby raczej aktem zemsty niż sprawiedliwości.
Zamiast tego stosuje się zabezpieczenie społeczne i leczenie psychiatryczne – bo celem jest nie tylko ukaranie, ale przede wszystkim ochrona innych ludzi i pomoc osobie chorej. Choć bywa to trudne do zaakceptowania, zwłaszcza przez rodziny ofiar.
Debata nad sprawiedliwością i bezpieczeństwem społecznym to bardzo skomplikowana materia. Decyzje sądowe w przypadkach niepoczytalności często wywołują dyskusję na temat sprawiedliwości oraz bezpieczeństwa społecznego. Wiele osób kwestionuje, czy osoba, która popełniła poważne przestępstwo w stanie niepoczytalności, powinna kiedykolwiek być w stanie opuścić zakład psychiatryczny, nawet jeśli jej stan zdrowia się poprawił.
Psychiatrzy uważają niepoczytalność za stan, który należy oceniać indywidualnie w kontekście każdego przypadku. Podkreśla on, że osoby cierpiące na poważne zaburzenia psychiczne nie są statystycznie częściej agresywne niż osoby zdrowe, a liczba przestępstw popełnianych przez nich jest stosunkowo niewielka. Skuteczne leczenie i wsparcie mogą znacząco poprawić stan zdrowia pacjentów, zmniejszając ryzyko ponownego wystąpienia przestępstw motywowanych chorobowo.
A co z ograniczoną poczytalnością?
Polskie prawo zna także pojęcie ograniczonej poczytalności (art. 31 §2 KK). Oznacza ono, że w chwili czynu osoba była w stanie ograniczonej zdolności do rozpoznania znaczenia swojego czynu lub kierowania swoim postępowaniem – np. pod wpływem lżejszych zaburzeń psychicznych, alkoholu, narkotyków lub upośledzenia umysłowego. Taka osoba może być skazana, ale sąd może – choć nie musi – zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.
Czy osoby chore psychicznie są bardziej niebezpieczne?
Statystyki zaprzeczają temu stereotypowi. Jak podkreślają eksperci, w tym w jednym z wywiadów dla Polskiej Agencji Prasowej prof. Piotr Gałecki, osoby z zaburzeniami psychicznymi popełniają zaledwie 3% ogółu przestępstw. Zdecydowana większość agresji, przemocy i zabójstw pochodzi od osób zdrowych psychicznie. W dodatku, osoby chore częściej stają się ofiarami przemocy niż jej sprawcami.
Obawa społeczna często wynika z niezrozumienia chorób psychicznych oraz faktu, że niektóre z nich (np. psychozy z urojeniami lub halucynacjami) mogą prowadzić do działań skrajnie irracjonalnych. A to budzi lęk – przed tym, czego nie potrafimy przewidzieć, zrozumieć ani kontrolować.
Niepoczytalność nie jest „trikiem”, który pozwala uniknąć kary. To złożony stan psychiczny, który – jeśli zostanie stwierdzony – wyklucza przypisanie winy w sensie prawnym. Ale nie oznacza braku konsekwencji. Osoby niepoczytalne trafiają do zamkniętych placówek psychiatrycznych, często na wiele lat – czasem do końca życia.
Wobec dramatycznych spraw – jak ta, która rozgrywa się obecnie na Uniwersytecie Warszawskim – potrzebujemy nie tylko sprawnych procedur sądowych i psychiatrycznych, ale także społecznej empatii, by zrozumieć, że nie każdy czyn rodzi się z wolnej woli. A odpowiedzialność to nie tylko kara – to również odpowiedź systemu na kruchość zdrowia psychicznego.
Niepoczytalność pozostaje skomplikowanym i emocjonalnie ładowanym zagadnieniem w polskim systemie prawnym. Warto kontynuować dyskusję na temat odpowiedzialności karnej w kontekście zaburzeń psychicznych, dążąc jednocześnie do zrozumienia i wspierania osób dotkniętych tymi trudnościami.

Tragiczne wydarzenia na Uniwersytecie Warszawskim. Uczelnia uruchamia wsparcie psychologiczne

































































