W ostatnich latach NGS dość mocno namieszał w diagnostyce chorób genetycznych. Przestało być to niszowe narzędzie dla wąskiej grupy przypadków. Coraz częściej staje się realną alternatywą dla klasycznych metod, zwłaszcza tam, gdzie w grę wchodzą mutacje germinalne. A mówimy tu o bardzo różnych sytuacjach: od rzadkich zespołów genetycznych po całkiem „codzienne” problemy, jak np. hipercholesterolemia rodzinna. Na tym tle pojawia się Rekomendacja nr 41/2026 Prezesa AOTMiT, która próbuje uporządkować jedną kluczową rzecz: kiedy za takie badania powinien płacić system.
Co właściwie daje NGS w praktyce?
Najprościej mówiąc — oszczędza czas i ogranicza błądzenie. Zamiast sprawdzać gen po genie, można od razu przeanalizować ich cały zestaw. To robi ogromną różnicę, szczególnie gdy objawy nie wskazują jednoznacznie na jedną konkretną chorobę. Ale to nie jest złoty standard w każdej sytuacji. Skuteczność tych badań potrafi się bardzo różnić — czasem coś znajdują szybko, a czasem nie dają żadnej odpowiedzi. Dlatego kluczowe nie jest samo wykonanie badania, tylko to, kto i w jakim kontekście potrafi zinterpretować wynik.
Co mówi AOTMiT — i co z tego wynika? Najważniejszy przekaz tej rekomendacji jest dość prosty: NGS nie powinien być finansowany „z automatu”. Z jednej strony to ma sens — bo to drogie narzędzie i łatwo byłoby zacząć je stosować zbyt szeroko. Z drugiej strony AOTMiT „nie zamyka drzwi” całkowicie. Dopuszcza refundację, ale pod warunkiem, że:
– są konkretne wskazania kliniczne
– i wynik badania realnie coś zmieni w leczeniu
To drugie jest szczególnie istotne. Jeśli wynik nie wpływa na decyzje terapeutyczne, to z perspektywy systemu trudno uzasadnić jego finansowanie.
Ważna zmiana dotyczy też odejścia od myślenia „NGS = tylko choroby rzadkie”. To już nie jest aktualne. Mutacje germinalne pojawiają się też w znacznie częstszych schorzeniach — i to właśnie wskazania kliniczne powinny decydować, a nie sztywna kategoria choroby.
Problem z NGS jest taki, że trudno go jednoznacznie „wycenić”. W jednych przypadkach może skrócić diagnostykę i obniżyć koszty, w innych — będzie po prostu dodatkowym wydatkiem. Szacunki mówią o dziesiątkach milionów złotych rocznie, ale to nadal dość miękkie dane. Za dużo tu niewiadomych: ilu pacjentów faktycznie trafi na takie badania, jak szybko będą wdrażane, jak często będą powtarzane. Do tego dochodzi kwestia jakości. Samo wykonanie badania to jedno, ale równie ważne jest: kto kwalifikuje pacjenta, kto interpretuje wynik i czy laboratoria trzymają odpowiedni standard. Bez tego łatwo o sytuację, w której technologia jest dostępna, ale jej realna wartość dla pacjenta — ograniczona.
Czy NGS powinien być stosowany szeroko? Raczej nie jako pierwszy krok. Najpierw klasyczna diagnostyka i sensowna ocena kliniczna. NGS ma największy sens tam, gdzie obraz choroby nie jest jednoznaczny albo wcześniejsze badania nic nie wyjaśniły. To zresztą podejście, które widać też w innych krajach — dostęp do takich badań jest zwykle powiązany z ich realnym wpływem na leczenie. Jednocześnie kierunek rozwoju jest jasny: coraz częściej odchodzi się od małych paneli na rzecz szerszych analiz, jak eksom czy genom. Tyle że to jeszcze bardziej komplikuje kwestie kosztów i organizacji.
Choć rekomendacja dotyczy mutacji germinalnych, jej znaczenie jest większe. W onkologii NGS już teraz jest standardem w wielu sytuacjach — pomaga dobrać leczenie i kwalifikować pacjentów do terapii. Jest też drugi aspekt, często pomijany: informacja dla rodziny. Wykrycie mutacji może mieć znaczenie nie tylko dla jednego pacjenta, ale dla całego jego otoczenia — bo pozwala ocenić ryzyko i działać wcześniej.
Zatem rekomendacja Prezesa AOTMiT nie mówi: „NGS tak” albo „NGS nie”. Mówi: używajmy tej technologii tam, gdzie ma to sens. Czyli nie szeroko i bez kontroli, ale też nie zbyt zachowawczo. Kluczowe jest jedno — żeby badanie faktycznie coś zmieniało w decyzjach klinicznych, a nie było tylko ciekawostką diagnostyczną.
Kiedy mammografia a kiedy USG? Rak piersi – profilaktyka, badania i nowoczesna diagnostyka
Badanie genów w onkologii – współczesne metody, znaczenie kliniczne i kierunki rozwoju




























































