Ministerstwo Zdrowia porządkuje zasady tworzenia i aktualizowania wykazów bezpłatnych leków. Resort chce skuteczniej negocjować ceny z firmami farmaceutycznymi, zwłaszcza gdy po wygaśnięciu ochrony patentowej na rynku pojawiają się tańsze odpowiedniki dotychczas finansowanych produktów. Według ministerstwa nowe rozwiązania mogą uwolnić setki milionów złotych, które mają zostać przeznaczone na kolejne refundacje, między innymi w onkologii i chorobach rzadkich.
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podpisała 27 sierpnia 2026 roku zarządzenie określające tryb i sposób weryfikacji wykazów bezpłatnych leków. Dokument wchodzi w życie następnego dnia po podpisaniu. Pierwsze efekty zastosowania nowych zasad mają być widoczne przy kolejnej aktualizacji listy refundacyjnej, obowiązującej od 1 października 2026 roku.
Zmiana nie dotyczy odpłatności ponoszonej bezpośrednio przez pacjenta w aptece. Jej zasadniczym celem jest ograniczenie sytuacji, w których państwo finansuje droższy produkt, mimo że na rynku dostępny jest jego tańszy odpowiednik o tej samej substancji czynnej, skuteczności i profilu bezpieczeństwa. Ministerstwo chce w ten sposób zwiększyć konkurencję cenową także w segmencie leków wydawanych pacjentom bezpłatnie.
Bezpłatny dla pacjenta, ale finansowany ze środków publicznych
Programy bezpłatnych leków sprawiają, że osoba uprawniona nie ponosi w aptece kosztu preparatu przepisanego zgodnie z obowiązującymi zasadami. Nie oznacza to jednak, że lek nie generuje wydatku. Jego cenę pokrywa państwo ze środków przeznaczonych na refundację. W 2025 roku na refundację leków przeznaczono blisko 30 mld zł, z czego 16 mld zł dotyczyło refundacji aptecznej. Według danych przedstawionych przez Ministerstwo Zdrowia około 60 proc. tej drugiej kwoty stanowiły wydatki na leki wydawane bezpłatnie, w całości finansowane ze środków publicznych.
Skala tych nakładów powoduje, że nawet stosunkowo niewielkie różnice pomiędzy cenami poszczególnych produktów mogą mieć istotne znaczenie dla całego budżetu refundacyjnego. Resort wskazuje, że obecne rozwiązania nie zawsze dostatecznie zachęcały producentów do obniżania cen preparatów znajdujących się na wykazach bezpłatnych leków. Pacjent nie porównuje bowiem cen produktów, skoro przy spełnieniu ustawowych warunków może otrzymać lek bez opłaty.
– Nasz priorytet pozostaje niezmienny: zwiększanie dostępu pacjentów do skutecznych i bezpiecznych leków. Ten cel konsekwentnie realizujemy, regularnie rozszerzając zakres refundacji. Musimy jednak pamiętać, że środki publiczne powinny być wydawane odpowiedzialnie i racjonalnie – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.
Tańsze odpowiedniki mają uruchomić konkurencję cenową. Po wygaśnięciu ochrony patentowej leku oryginalnego inni producenci mogą wprowadzać na rynek jego odpowiedniki. Leki generyczne zawierają tę samą substancję czynną i przed dopuszczeniem do obrotu muszą spełnić określone wymagania dotyczące jakości, skuteczności i bezpieczeństwa. Zazwyczaj są tańsze od produktu, który jako pierwszy pojawił się na rynku.
Pojawienie się odpowiedników prowadzi na standardowym rynku refundacyjnym do konkurencji cenowej. Producenci zabiegają o utrzymanie pozycji swoich produktów, a różnice cen mogą wpływać zarówno na wysokość finansowania publicznego, jak i na odpłatność pacjenta. W przypadku leków dostępnych bezpłatnie mechanizm ten działał słabiej, ponieważ niezależnie od ceny całkowity koszt produktu ponosił płatnik publiczny.
Nowe zasady mają dać ministrowi zdrowia silniejszą pozycję podczas rozmów z producentami. Jeżeli na rynku znajdą się tańsze produkty pozwalające na prowadzenie porównywalnej terapii, resort będzie mógł wykorzystać ten fakt w negocjacjach dotyczących finansowania droższych preparatów.
– Lista bezpłatnych leków powinna być tworzona z myślą o pacjentach, a nie o zwiększaniu zysków firm farmaceutycznych. Nie ma racjonalnego powodu, by państwo płaciło za lek jak za produkt innowacyjny, skoro na rynku są już dostępne równie skuteczne i bezpieczne, a jednocześnie tańsze. W wielu krajach europejskich w takich sytuacjach działa konkurencja cenowa. I u nas również, ale tylko w przypadku zwykłej listy refundacyjnej. Chcemy, aby taki mechanizm funkcjonował także w przypadku leków bezpłatnych – mówi wiceminister zdrowia.
Zarządzenie reguluje sposób tworzenia i modyfikowania wykazów, w tym zasady włączania do nich i wyłączania poszczególnych leków. Zasadniczym instrumentem ma być natomiast możliwość prowadzenia negocjacji cenowych z firmami farmaceutycznymi.
Ile Ministerstwo Zdrowia chce zaoszczędzić?
Ministerstwo Zdrowia szacuje, że zwiększenie konkurencji cenowej i zastosowanie nowych narzędzi negocjacyjnych może uwolnić setki milionów złotych. Przedstawiciele resortu oceniali, że w ciągu najbliższego roku różnica w wydatkach może wynieść od kilkuset milionów do nawet miliarda złotych. Są to jednak prognozy, a rzeczywisty efekt będzie zależał między innymi od przebiegu negocjacji i decyzji podejmowanych przez producentów.
Wiceminister Katarzyna Kacperczyk zobrazowała problem przykładem dużej różnicy pomiędzy cenami dwóch produktów stosowanych w takiej samej terapii. – Jeśli na rynku jest dostępny bezpieczny i skuteczny lek, który kosztuje 40 zł, państwo nie powinno płacić 400 zł za taki sam lek o innej nazwie handlowej. Różnicę 360 zł wolimy przeznaczyć na leczenie pacjentów, a nie na marżę dla firmy farmaceutycznej – mówi wiceminister Kacperczyk.
Przytoczone kwoty stanowią przykład wykorzystany przez resort do wyjaśnienia założeń reformy. Nie oznacza to, że każda grupa leków objęta weryfikacją charakteryzuje się tak dużą różnicą cen.
Ministerstwo informuje również, że pierwsze rozmowy z firmami przyniosły obniżki cen wybranych produktów. Według Mateusza Oczkowskiego, dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, w jednym przypadku cena została zrównana z ceną najtańszego odpowiednika. Szczegółowa lista produktów ani wysokość poszczególnych obniżek nie zostały jednak przedstawione w przekazanych materiałach.
Pieniądze pozostające w budżecie refundacyjnym po obniżeniu kosztów dotychczas finansowanych preparatów mają być przeznaczane na zwiększanie dostępu do leczenia. Ministerstwo wymienia w tym kontekście nowe leki dla seniorów, nowoczesne terapie onkologiczne, leczenie chorób rzadkich oraz terapie dla dzieci. Nie oznacza to automatycznej refundacji określonego leku ani przeznaczenia z góry ustalonej kwoty na konkretną grupę pacjentów. Każda nowa technologia nadal musi przejść właściwą procedurę refundacyjną. Zwiększenie środków pozostających do dyspozycji resortu może jednak poszerzyć możliwości finansowania kolejnych terapii.
– Nie traktuję tych zmian jako rewolucji, ale jako uporządkowanie systemu i przywrócenie mu równowagi i racjonalności. Chcemy, aby refundacja była bardziej przejrzysta, przewidywalna i służyła przede wszystkim pacjentom. Dlatego liczę na konstruktywny dialog z branżą farmaceutyczną. Stabilny system refundacji, bezpieczeństwo lekowe i jak najszerszy dostęp do terapii to cele, które powinny nas łączyć – podkreśla wiceminister.
Co zmieniła lipcowa lista refundacyjna? 25 nowych terapii dostępnych od 1 lipca
Ratunkowy dostęp do technologii lekowych. Które terapie znalazły się na nowym wykazie?
Co to oznacza dla pacjenta?
Nowe zarządzenie nie wprowadza dodatkowej opłaty za leki, które pacjent otrzymuje bezpłatnie, ani nie oznacza automatycznej utraty dostępu do stosowanego leczenia. Zmiana dotyczy przede wszystkim sposobu weryfikowania wykazów oraz warunków finansowych ustalanych pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a producentami.
W kolejnych obwieszczeniach mogą zmieniać się nazwy handlowe preparatów znajdujących się na wykazach. Pacjent może więc otrzymać w aptece odpowiednik leku zamiast produktu stosowanego wcześniej. O możliwości zamiany należy rozmawiać z farmaceutą lub lekarzem, szczególnie jeśli istnieją indywidualne powody przemawiające za stosowaniem konkretnego preparatu.
Najważniejszym zapowiadanym skutkiem systemowym jest ograniczenie wydatków na droższe produkty w sytuacji, gdy dostępne są tańsze odpowiedniki. Resort deklaruje, że uzyskane w ten sposób środki mają pozostać w systemie refundacji i służyć finansowaniu leczenia większej liczby pacjentów.
Najczęściej zadawane pytania:
Czym jest lista „S”?
Lista „S” to wykaz leków dostępnych bezpłatnie dla osób, które ukończyły 65 lat, jeżeli lek został przepisany w objętym programem wskazaniu i przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia. Oprócz wykazu „S” funkcjonują również odrębne wykazy bezpłatnych leków dla innych grup uprawnionych.
Czy po zmianach seniorzy będą płacić za leki z listy „S”?
Samo zarządzenie nie wprowadza odpłatności za leki wydawane bezpłatnie. Dotyczy sposobu weryfikowania wykazów i prowadzenia negocjacji cenowych z producentami.
Czy tańszy odpowiednik jest tym samym co lek oryginalny?
Lek generyczny zawiera tę samą substancję czynną i musi spełniać wymagania dotyczące jakości, skuteczności oraz bezpieczeństwa. Produkty mogą różnić się między innymi nazwą handlową, wyglądem, producentem lub zastosowanymi substancjami pomocniczymi.
Czy konkretny lek może zniknąć z listy bezpłatnej?
Wykazy leków podlegają aktualizacji, dlatego mogą zmieniać się znajdujące się na nich produkty handlowe. Nie oznacza to automatycznie wycofania finansowania całej terapii. Aktualną dostępność konkretnego preparatu należy sprawdzać w obowiązującym obwieszczeniu refundacyjnym.
Kiedy będą widoczne pierwsze skutki nowych zasad?
Zarządzenie wchodzi w życie następnego dnia po podpisaniu. Według informacji przekazanych przez resort pierwsze skutki jego zastosowania mają być widoczne na liście refundacyjnej obowiązującej od 1 października 2026 roku.
Na co mają zostać przeznaczone uzyskane oszczędności?
Ministerstwo Zdrowia wskazuje między innymi nowe leki dla seniorów, terapie onkologiczne, leczenie chorób rzadkich i terapie dla dzieci. Nie przedstawiono jednak podziału konkretnych kwot pomiędzy poszczególne obszary.
Nowe możliwości leczenia od kwietnia 2026 roku. Większość zmian dotyczy onkologii
Terapie o ugruntowanej skuteczności – które leki mogą szybciej trafić do refundacji?




































































