Nie będzie szybkiego uchwalenia nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określanej potocznie jako „lex szarlatan”. Sejmowa Komisja Zdrowia zdecydowała o powołaniu podkomisji, która ma szczegółowo przeanalizować rządowy projekt. Wątpliwości zgłaszali nie tylko posłowie opozycji, ale również przedstawiciele koalicji rządzącej.
Projekt ma wzmocnić ochronę pacjentów przed osobami i podmiotami oferującymi świadczenia lub metody przedstawiane jako lecznicze, mimo że nie mają one potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej. W trakcie prac komisji podkreślano jednak, że choć cel regulacji nie budzi zasadniczego sprzeciwu, to zaproponowane rozwiązania wymagają doprecyzowania.
Projekt trafi do dalszych prac
Podczas pierwszego czytania pojawiły się różne stanowiska dotyczące dalszego procedowania ustawy. Część uczestników dyskusji wskazywała na potrzebę wysłuchania publicznego, inni opowiadali się za szybkim przyjęciem przepisów. Ostatecznie większość posłów poparła wniosek o powołanie podkomisji. Wniosek złożył Janusz Cieszyński z Prawa i Sprawiedliwości. Poseł zaznaczał, że sama potrzeba ochrony pacjentów przed naciągaczami i osobami oferującymi niesprawdzone metody nie jest kwestionowana. Zwracał jednak uwagę, że projekt powinien zostać dokładnie przeanalizowany, ponieważ część rozwiązań może mieć szersze skutki niż pierwotnie zakładano.
Już w trakcie dyskusji przewodnicząca Komisji Zdrowia Marta Golbik z Koalicji Obywatelskiej sygnalizowała, że zarówno ona, jak i przedstawiciele koalicji, są skłonni poprzeć skierowanie projektu do podkomisji. Wskazywała, że kierunek zmian można uznać za słuszny, ale przepisy wymagają gruntownej analizy.
Rzecznik Praw Pacjenta z nowymi kompetencjami
Jednym z głównych tematów sporu jest zakres kompetencji, jakie miałby otrzymać Rzecznik Praw Pacjenta. Projekt przewiduje, że RPP mógłby reagować na działania naruszające zbiorowe prawa pacjentów, w tym na oferowanie metod niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Posłowie zwracali uwagę, że rzecznik w praktyce mógłby pełnić jednocześnie funkcję organu inicjującego postępowanie i wydającego decyzję. Choć od decyzji RPP przysługiwałoby odwołanie w trybie administracyjnym, część parlamentarzystów wskazywała, że tak szerokie kompetencje wymagają szczególnie precyzyjnych zapisów ustawowych.
Wątpliwości dotyczyły również tego, kto i na jakiej podstawie miałby rozstrzygać, czy dana metoda jest zgodna z zasadami medycyny opartej na dowodach, czyli EBM, a kiedy należy ją uznać za pseudomedycynę. W dyskusji podkreślano, że w oczywistych przypadkach szarlatanerii problem interpretacyjny jest mniejszy. Trudniejsze mogą być sytuacje graniczne, w których ocena danej metody wymaga opinii ekspertów i starannego postępowania dowodowego.
Część posłów zwracała uwagę, że projekt, który w debacie publicznej funkcjonuje przede wszystkim jako regulacja wymierzona w szarlatanerię, zawiera również przepisy dotyczące podmiotów leczniczych. Według parlamentarzystów ten zakres zmian powinien zostać omówiony osobno i nie powinien być procedowany wyłącznie pod hasłem walki z pseudomedycyną.
W debacie pojawił się także wątek terapii eksperymentalnych. Bolesław Piecha z Prawa i Sprawiedliwości przypominał, że część terapii, na które pacjenci prowadzą zbiórki, ma charakter eksperymentalny, a niekiedy wykracza poza ramy formalnie prowadzonego eksperymentu medycznego. Posłowie wskazywali, że ustawodawca powinien uwzględnić także takie sytuacje, aby przepisy nie prowadziły do niejednoznacznych rozstrzygnięć. W tle dyskusji pozostaje również rzeczywistość internetowa. Metody, preparaty i usługi przedstawiane jako lecznicze są dostępne w sieci, często poza tradycyjnym systemem ochrony zdrowia i nie zawsze w Polsce. Posłowie podkreślali, że nowe przepisy powinny być możliwe do stosowania w praktyce, a nie tylko deklaratywne.
Projekt przewiduje wysokie sankcje finansowe za naruszanie zbiorowych praw pacjentów. Kara mogłaby wynieść do 1 mln zł. Osobna sankcja, do 100 tys. zł, groziłaby za brak współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta. Zgodnie z propozycją kary mogłyby być nakładane także wtedy, gdy działalność zostałaby zakończona tuż przed wydaniem decyzji. Ten zapis ma ograniczyć możliwość unikania odpowiedzialności przez podmioty, które po wszczęciu postępowania formalnie kończą działalność lub zmieniają sposób jej prowadzenia. Wysokość kar była jednym z elementów, które wzbudziły największe emocje podczas prac komisji. Zwolennicy mocniejszych przepisów wskazywali na potrzebę realnej ochrony pacjentów. Krytycy podkreślali natomiast, że sankcje tej skali wymagają jasnych kryteriów, przejrzystej procedury i precyzyjnego określenia, jakie działania będą uznawane za naruszenie prawa.
Projekt już na etapie konsultacji społecznych wywołał szeroką reakcję środowisk medycznych, organizacji pacjentów, pracodawców, związków zawodowych oraz przedstawicieli branż, które mogą zostać objęte nowymi przepisami. Uwagi zgłaszały m.in. środowiska zielarskie, akupunkturzyści, homeopaci oraz salony kosmetyczne. Łącznie do projektu wpłynęło blisko 5 tysięcy uwag. Swoje stanowiska przedstawiły także Naczelna Rada Lekarska oraz Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Zgłoszone zastrzeżenia nie zawsze kwestionowały potrzebę samej regulacji. Często dotyczyły zakresu projektowanych przepisów, definicji, trybu postępowania oraz roli Rzecznika Praw Pacjenta. Decyzja o skierowaniu projektu do podkomisji oznacza, że prace nad nowelizacją będą kontynuowane, ale nie w przyspieszonym tempie. Posłowie zapowiadają dokładniejsze przyjrzenie się zapisom, które mają chronić pacjentów przed nieuczciwymi praktykami, a jednocześnie nie tworzyć nadmiernie szerokich i nieprecyzyjnych kompetencji administracyjnych.
Zobacz: Lex szarlatan przyjęty przez rząd. Nowe przepisy mają ograniczyć pseudomedycynę
Komisja Zdrowia z dnia 9 czerwca 2026.
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (druk nr 2598)
– uzasadnia Minister Zdrowia.






























































