Polska stoi przed poważnym wyzwaniem w zakresie bezpieczeństwa lekowego. Obecnie jedynie około 30% leków dostępnych na krajowym rynku pochodzi z rodzimych fabryk, podczas gdy średnia europejska wynosi około 70%. Uzależnienie od importu, zwłaszcza w kontekście substancji czynnych, stanowi realne zagrożenie dla stabilności systemu ochrony zdrowia. Kluczowym krokiem w kierunku zmiany tego stanu rzeczy są programy wsparcia innowacji, takie jak konkurs Agencji Badań Medycznych, który przyznał 112 mln zł na rozwój 22 projektów z zakresu nowoczesnych technologii biomedycznych. Jeden z tych projektów dotyczy opracowania leków generycznych stosowanych w leczeniu POChP i astmy.
Jak wygląda sytuacja lekowa w Polsce?
Dane Narodowego Funduszu Zdrowia za ubiegły rok wskazują, że spośród 416 mln opakowań leków refundowanych w aptekach, jedynie 122 mln pochodziło z polskich zakładów. To oznacza, że aż 70% leków musi być importowanych, co znacząco ogranicza naszą suwerenność w tym obszarze. Wskaźnik bezpieczeństwa lekowego Polski wynosi zaledwie 0,32, co oznacza, że tylko w 32% jesteśmy w stanie zaspokoić krajowe potrzeby własną produkcją. Dla porównania, średnia europejska to 0,7, a kraje takie jak Szwajcaria czy Irlandia produkują wielokrotnie więcej leków, niż wynosi ich lokalny popyt.
– W tamtym roku Narodowy Fundusz Zdrowia w aptekach zrefundował 416 mln opakowań leków, z czego tylko 122 mln pochodzi z polskich fabryk, czyli mówimy o mniej więcej 70 proc. leków, które musimy importować. Im wyższa technologia, im bardziej skomplikowana, tym uzależnienie od importu jest dużo większe – mówi Sebastian Szymanek, prezes zarządu spółki Polpharma. – Tutaj mówimy o barierach inwestycyjnych, czyli nakładach, które trzeba zarówno zainwestować w rozwój tych produktów, jak i bardzo wysokim zaawansowaniu technologicznym i odpowiednich liniach technologicznych, które trzeba mieć.
Inwestycje w krajową produkcję leków
Jednym z kluczowych projektów wspieranych przez Agencję Badań Medycznych jest rozwój generycznych leków wziewnych na POChP i astmę. Są to choroby dotykające łącznie około 4 mln Polaków, a dostępność skutecznych i przystępnych cenowo leków może znacząco poprawić jakość ich życia. Projekt obejmuje kilka kluczowych etapów, od rozwoju substancji czynnych, przez stworzenie inhalatora, aż po budowę linii produkcyjnej. Planowane wprowadzenie tych leków na rynek ma nastąpić po wygaśnięciu ochrony patentowej w 2029 roku.
– Dzisiaj w Polsce niewiele produkuje się leków, którymi możemy leczyć zarówno astmę, jak i POChP, dlatego już kilka lat temu podjęliśmy decyzję o utworzeniu projektu rozwoju dwóch takich produktów. Każdy z nich jest połączeniem dwóch leków, dzisiaj one jeszcze są pod ochroną patentową. Ten projekt ma trzy etapy. Po pierwsze, rozwinąć to połączenie, następnie rozwinąć inhalator i udowodnić, że ten produkt jest bioekwiwalentny w tym inhalatorze, aż wreszcie doprowadzić do inwestycji i zakupu linii technologicznych, które doprowadzą docelowo do produkcji tych leków u nas w kraju. Cel jest taki, żeby w momencie, kiedy te leki schodzą z ochrony patentowej, czyli mówimy o marcu 2029 i listopadzie 2029 roku, ten produkt był zaoferowany polskiemu pacjentowi – wskazuje prezes Polpharmy.
Czy Polska może osiągnąć suwerenność lekową?
Eksperci wskazują, że obecnie Polska dopiero zaczyna realnie dostrzegać skalę problemu. Kluczowym krokiem będzie identyfikacja strategicznych technologii i ukierunkowanie na nie odpowiednich funduszy. Państwa Europy Zachodniej już podjęły szereg działań zmierzających do odbudowy własnej produkcji leków – pandemia COVID-19 unaoczniła bowiem, jak ryzykowne jest uzależnienie od dostaw z Azji.
Europa o krok przed Polską
W Unii Europejskiej trwają prace nad pakietem farmaceutycznym, który ma na celu ograniczenie zależności od importu. Adam Jarubas, przewodniczący europejskiej Komisji Zdrowia Publicznego, podkreśla, że bezpieczeństwo lekowe powinno stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej. Przykłady krajów, które już wdrażają strategię zwiększania produkcji krajowej, pokazują, że sukces w tym zakresie wymaga długofalowych działań i stabilnych inwestycji.
– Patrząc na debatę dotyczącą tego, co zrobić z bezpieczeństwem lekowym Europy, to znowu widzimy, że Europa jest przed nami o jeden krok do przodu. Tam już nie tylko uświadomiono sobie, ale też uruchomiono w niektórych krajach całkiem spore fundusze i podjęto całkiem dużo projektów zmierzających do tego, żeby stopniowo przywracać to bezpieczeństwo lekowe. Natomiast mówię o tym świadomie, to nie jest zadanie na rok, dwa, to są zadania na dekady, ponieważ my to bezpieczeństwo lekowe przez dekady oddawaliśmy – komentuje prezes Polpharmy.
Jak podkreśla, okresem przebudzenia była pandemia COVID-19.
– Wtedy to w całej Europie wybrzmiało mocno, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od importu z Azji i że leki są narzędziem strategicznym i politycznym. Pierwsze, co się wtedy robiło, to zakazy eksportowe – mówi Sebastian Szymanek.
Budowanie suwerenności lekowej Polski to proces, który wymaga strategicznych decyzji, wieloletnich inwestycji oraz ścisłej współpracy sektora publicznego i prywatnego. Środki przyznane w ramach KPO na rozwój nowoczesnych terapii to krok w dobrym kierunku, ale droga do osiągnięcia bezpieczeństwa lekowego jest jeszcze długa. W obliczu globalnych wyzwań, takich jak pandemia czy napięcia geopolityczne, zwiększenie krajowej produkcji leków staje się nie tylko kwestią gospodarczą, ale i strategiczną koniecznością.

Krajowi Producenci Leków o zmianach deregulacyjnych

Zadbanie o bezpieczeństwo lekowe Polski nie mniej ważne niż zbrojenia
Źródło: Newseria

































































