Reumatolog Bartosz Fiałek poinformował, że po 12 latach pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia rozpoczyna nowy etap działalności zawodowej. Decyzję ogłosił po odrzuceniu jego oferty dotyczącej dalszej współpracy z Pomorskim Centrum Reumatologicznym w Sopocie. Zaproponowana stawka – 4 tys. zł brutto na kontrakcie B2B za dzień pracy – wywołała szeroką dyskusję o wynagrodzeniach lekarzy, finansowaniu świadczeń oraz warunkach pracy w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.
Osiem wypowiedzeń w sopockiej poradni reumatologicznej
Sprawa nie zaczęła się od indywidualnej decyzji Bartosza Fiałka. W lipcu 2026 roku Pomorskie Centrum Reumatologiczne wypowiedziało umowy o świadczenie usług ośmiu lekarzom pracującym w poradni reumatologicznej dla dorosłych. Placówka tłumaczyła tę decyzję potrzebą zmiany zasad wynagradzania i ponownego zakontraktowania specjalistów.
Według stanowiska centrum przyczyną były między innymi opóźnienia w płatnościach i rozliczaniu przez Narodowy Fundusz Zdrowia świadczeń ponadlimitowych, a także planowane zmiany w sposobie rozliczeń z NFZ. Szpital zapewniał jednocześnie, że wypowiedzenie dotychczasowych umów nie oznacza zamknięcia poradni. Lekarze mogli zgłosić się do nowego postępowania konkursowego lub rozważyć zatrudnienie na podstawie umowy o pracę.
Fiałek informował wcześniej, że współtworzył poradnię przez ponad trzy lata. Podkreślał również skalę udzielanych świadczeń i długie kolejki pacjentów oczekujących na konsultację. Po rozstrzygnięciu konkursu przekazał, że jego oferta została odrzucona. „Ponad 3 lata pracy w Sopocie. Ponad 3250 zaplanowanych wizyt. Pacjenci czekający ponad rok. Moja oferta została odrzucona” – napisał lekarz, zapowiadając jednocześnie rozwój własnej działalności reumatologicznej.
Ile Bartosz Fiałek chciał zarabiać w publicznej poradni? W odpowiedzi na pojawiające się komentarze reumatolog opublikował formularz ofertowo-cenowy złożony Pomorskiemu Centrum Reumatologicznemu. Dokument wskazuje, że zaproponował wynagrodzenie w wysokości 4 tys. zł brutto za dzień pracy na kontrakcie B2B. Oferta zakładała pracę przez dwa dni w tygodniu, przez co najmniej siedem godzin dziennie. W ciągu dnia lekarz miał przyjmować przeciętnie minimum 21 pacjentów. Oznaczało to stawkę około 190,48 zł brutto za konsultację jednego chorego.
Istotne były także zasady rozliczenia liczby wizyt. Gdyby średnia liczba przyjętych pacjentów była niższa niż 21 dziennie, wynagrodzenie lekarza miało zostać proporcjonalnie zmniejszone. Jeżeli natomiast specjalista przyjąłby więcej niż 21 osób, stawka pozostałaby bez zmian. „Narasta sporo mitów, że moja oferta dla publicznej poradni reumatologicznej była »za wysoka«. Więc zostawmy opinie. Pokażmy liczby” – napisał Fiałek, publikując warunki przedstawione placówce.
Podawane 4 tys. zł nie było jednak wynagrodzeniem za pojedynczą wizytę ani pensją za dzień zatrudnienia na umowie o pracę. Chodziło o dzienną wartość usługi realizowanej w ramach działalności gospodarczej. Z tej kwoty wykonawca kontraktu pokrywa podatki, składki i koszty prowadzenia działalności.

„Powodzenia w prywacie”. Odpowiedź rzecznika NIL
Oferta wywołała krytyczne komentarze nie tylko wśród internautów i polityków, lecz także w środowisku lekarskim. Odniósł się do niej ustępujący rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski, który zestawił zaproponowaną stawkę z przeciętnymi zarobkami w Polsce. Kosikowski obliczył, że przy stawce 4 tys. zł za każdy dzień pracy lekarz mógłby uzyskać milion złotych rocznie. Wyliczenie to zakładało jednak pracę pięć dni w tygodniu, podczas gdy oferta złożona przez Fiałka przewidywała dyspozycyjność przez dwa dni. Przy 52 tygodniach pracy wartość kontraktu wynosiłaby około 416 tys. zł brutto rocznie.
„Powodzenia w prywacie” – napisał rzecznik NIL. W kolejnym komentarzu zaznaczył, że pacjenci potrzebują lekarzy dostępnych codziennie, a nie jedynie przez dwa dni w tygodniu.
Dyskusja między lekarzami pokazała, że środowisko medyczne nie zajmuje jednolitego stanowiska wobec stawek proponowanych przez specjalistów w publicznych placówkach. Część komentujących zwracała uwagę na odpowiedzialność zawodową, deficyt specjalistów i liczbę przyjmowanych pacjentów. Inni odnosili wynagrodzenie do zarobków osiąganych w pozostałych zawodach oraz możliwości finansowych systemu publicznego.
Do sprawy odnieśli się również przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych. Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska oceniła oczekiwania lekarza jako oderwane od realiów, publikując komentarz: „Dotknij trawy, Chłopie, serio”. Z kolei były wiceminister zdrowia i poseł PiS Janusz Cieszyński przeliczył dzienną stawkę na wynagrodzenie godzinowe. Przy założeniu siedmiogodzinnego dnia pracy wskazał kwotę 571 zł za godzinę.
Samo przeliczenie wartości kontraktu na godziny nie uwzględnia jednak sposobu rozliczania świadczeń, wymaganej liczby konsultacji ani faktu, że była to propozycja współpracy B2B, a nie etatowe wynagrodzenie wypłacane pracownikowi.
Wynagrodzenia lekarzy pod lupą rządu. Dane mają być analizowane po PESEL i PWZ
Przychodnia: powodem są rozliczenia z NFZ
Pomorskie Centrum Reumatologiczne podkreślało, że wypowiedzenie dotychczasowych kontraktów nie wynikało z braku ogólnej płynności finansowej spółki. Placówka wskazywała natomiast na problemy związane z płynnością obsługi kontraktów lekarskich, w szczególności z powodu opóźnień w rozliczaniu świadczeń ponadlimitowych przez NFZ. Centrum zapewniło, że zmiana zasad wynagrodzenia lekarzy nie powinna bezpośrednio wpływać na pacjentów poradni. Zwróciło jednak uwagę, że ryzyko wydłużenia kolejek lub ograniczenia dostępności świadczeń zależy od wartości i sposobu rozliczania kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Sprawa Bartosza Fiałka stała się więc częścią szerszego sporu. Dotyczy on nie tylko wysokości indywidualnej stawki specjalisty, ale również tego, ile publiczny system może zapłacić za świadczenie, jak wynagradzać lekarzy przyjmujących dużą liczbę pacjentów i kto ponosi finansowe ryzyko związane z wykonaniem świadczeń ponad limit ustalony przez NFZ.
Po odrzuceniu oferty reumatolog zapowiedział zakończenie tego etapu pracy w publicznym systemie i rozwój własnej działalności. Wskazał między innymi na plan uruchomienia własnej reumatologii oraz rozwijanie projektu RheumaNext. Nie oznacza to jednak rozstrzygnięcia dyskusji dotyczącej dostępności opieki reumatologicznej. Pacjenci wciąż oczekują na konsultacje, a sopocka placówka musi zapewnić obsadę poradni po zakończeniu dotychczasowych kontraktów.
Najważniejszym pytaniem pozostaje więc nie tylko to, czy 4 tys. zł za dzień pracy specjalisty jest stawką wysoką, lecz także ile rzeczywiście kosztuje zapewnienie pacjentom terminowego dostępu do lekarza reumatologa i czy obecny sposób finansowania świadczeń pozwala utrzymać odpowiednią liczbę specjalistów w publicznym systemie.
Co to oznacza dla pacjenta?
Odrzucenie oferty jednego lekarza nie oznacza automatycznie zamknięcia poradni ani odwołania wszystkich wizyt. Pomorskie Centrum Reumatologiczne deklarowało, że placówka będzie nadal przyjmować pacjentów i prowadzi proces zatrudniania lekarzy na nowych zasadach. Zmiana zespołu może jednak budzić niepokój osób pozostających pod stałą opieką poradni, szczególnie gdy czas oczekiwania na konsultację przekracza wiele miesięcy. Pacjenci posiadający wyznaczony termin powinni sprawdzać komunikaty placówki i kontaktować się bezpośrednio z rejestracją w celu potwierdzenia wizyty. W przypadku zmiany lekarza dokumentacja medyczna pacjenta pozostaje w placówce i może być wykorzystana przez specjalistę kontynuującego leczenie.
Wczesna diagnostyka chorób reumatologicznych. Pilotaż ma zapobiegać poważnym powikłaniom
Programy lekowe po decyzji refundacyjnej. Eksperci wskazują bariery w dostępie do leczenia
Dlaczego Bartosz Fiałek odchodzi z publicznej poradni?
Pomorskie Centrum Reumatologiczne wypowiedziało umowy grupie lekarzy, a następnie przeprowadziło nowe postępowanie konkursowe. Oferta Bartosza Fiałka dotycząca dalszej współpracy nie została przyjęta. Lekarz zapowiedział w związku z tym rozwój własnej działalności.
Jaką stawkę zaproponował Bartosz Fiałek?
Reumatolog zaproponował 4 tys. zł brutto na kontrakcie B2B za jeden dzień pracy. Oferta zakładała dwa dni pracy w tygodniu, minimum siedem godzin dziennie i przeciętnie co najmniej 21 pacjentów.
Ile wynosiła stawka za jednego pacjenta?
Przy 21 konsultacjach dziennie stawka wynosiła około 190,48 zł brutto za pacjenta. Gdyby lekarz przyjął więcej osób, jego dzienne wynagrodzenie nie wzrosłoby.
Czy 4 tys. zł brutto oznacza wynagrodzenie „na rękę”?
Nie. Była to kwota brutto wynikająca z kontraktu B2B. Nie jest ona odpowiednikiem pensji netto pracownika zatrudnionego na umowie o pracę.
Czy poradnia reumatologiczna w Sopocie zostanie zamknięta?
Placówka zapewniała, że poradnia będzie nadal działać. Wypowiedzenie umów dotyczyło zasad współpracy z częścią lekarzy, a centrum rozpoczęło proces kontraktowania specjalistów na nowych warunkach.
Dlaczego centrum wypowiedziało lekarzom umowy?
Placówka wskazała między innymi na opóźnienia w rozliczeniach z NFZ, w szczególności w zakresie świadczeń wykonanych ponad limit, oraz potrzebę zmiany zasad wynagradzania lekarzy.
Leczenie chorób reumatycznych w Polsce – postęp i najważniejsze potrzeby pacjentów








































































